REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Analizy i Opinie » Rozmowa

Rozmowa

To USA są problemem

Artur Osiecki 31-07-2011, ostatnia aktualizacja 31-07-2011 13:51
autor: Piotr Wittman
źródło: Fotorzepa

Nowy budżet szykujemy tak, żeby zebrał miłe lub choćby neutralne recenzje ze Wschodu i Zachodu – mówi komisarz UE ds. budżetu w rozmowie z Arturem Osieckim

Minął miesiąc od przedstawienia przez Komisję Europejską propozycji wieloletniego budżetu Unii Europejskiej na lata 2014-2020. W ubiegłym tygodniu na nieformalnym mini szczycie w Sopocie odnieśli się do niej ministrowie ds. europejskich. Co Pan od nich usłyszał?

W Sopocie poznaliśmy pierwsze reakcje 27 krajów, które przez miesiąc studiowały naszą propozycję. Najpierw jednak wypowiedzieli się zaproszeni do Sopotu przedstawiciele Parlamentu Europejskiego. Zgodnie z oczekiwaniami, chwalili naszą propozycję i upominali się o jeszcze lepsze finansowanie polityk Unii, zważywszy na rosnące zobowiązania wynikające z Traktatu Lizbońskiego. Dokładnie tego się spodziewałem, bo Parlament reprezentuje interesy wspólnotowe, a nie narodowe. Natomiast przegląd stanowisk państw członkowskich wypadł lepiej niż się spodziewaliśmy. 24 delegacji spośród 27 uznało naszą propozycję za sensową bazę negocjacji. Nie spodziewałem się pochwał z Londynu, ale zaproszenie do angielskiego parlamentu – konkretnie do Izby Gmin, bo Izbę Lordów, prawdziwie lordowską w sposobie bycia, już odwiedziłem – traktuję jako zaproszenie do dialogu i nadzieję na przełom psychologiczny w postrzeganiu potrzeb finansowych UE. Dla mnie liczy się jedno – mocne potwierdzenie, że propozycja złożona przez Komisję Europejską w czerwcu jest punktem wyjścia w negocjacjach. Może być poprawiana, uzupełniona, ale nie przewrócona.

Wielka Brytania, Szwecja i Holandia nadal domagają się redukcji wydatków?

Teraz poszczególne kraje zajmują stanowiska negocjacyjne, co oznacza, że muszą wytykać to i owo, by walczyć o swoje. Szwecja chciałaby rewolucji po stronie wydatków UE, gdy pośród innych krajów przeważa niechęć do radykalnych zmian strony wydatkowej. Są natomiast gotowe do zmian w sposobie finansowania budżetu i korygowania narodowych bilansów, czemu przeciwstawia się Wielka Brytania, dla której przywilej wywalczony przez Margaret Thatcher w 1984 r., zwany rabatem brytyjskim, ma znaczenie symboliczne, a nie tylko finansowe. Mam nadzieję, że wszyscy dobrze pamiętają lekcję z 2004 r. kiedy to propozycja Komisji Europejskiej była koncertem życzeń i skończyło się na tym, że Zachód ustalił własną podstawę do debaty o budżecie. Nie było nieszczęścia, bo w Europie panował inny niż obecnie klimat. Gdyby jednak ta sytuacja powtórzyła się teraz przy obecnym nie najlepszym klimacie to byłoby to bardzo szkodliwe dla interesów takich krajów jak Polska.

Propozycja Komisji Europejskiej opiewa na 1025 mld euro. To 1,05 proc. unijnego PKB. Te 0,05 proc. to margines na pożarcie dla państw domagających się redukcji wydatków?

Nie. To celowo wyważona propozycja pomiędzy tym,  czego oczekiwały kraje, które chcą ciąć wydatki i tym czego chce Parlament Europejski. Zanim oceniliśmy co oznacza realizm w dzisiejszej Europie, objechałem wszystkie stolice. Zaproponowaliśmy kwoty i strukturę budżetu stosownie do tego rozpoznania.

Budżet na lata 2014-2020 zakłada zmianę balansu pomiędzy wspólną polityką rolną, a polityką spójności, z której obecnie najbardziej korzysta Polska. To zamierzone działanie?

Tak.  Ten budżet czyli budowa „większej" Europy za te same pieniądze musi oznaczać nominalne zamrożenie dwóch podstawowych działów, które pochłaniały dotąd prawie 80 proc. wydatków czyli rolnictwa i polityki spójności. Sedno tkwi w sposobie zamrażania, bo w przypadku polityki spójności oznacza ono przesunięcie funduszy w stronę Wschodu. Obecnie 51 proc. pieniędzy trafia do „nowych" krajów, a po 2013 r. ma to być 57 proc. W przypadku rolnictwa zamrażanie oznacza, że możemy delikatnie wyrównać płatności, ale nie na tyle żeby prezydent Francji, premier Belgii czy przywódcy holenderscy uznali, że jest to propozycja, którą należy natychmiast odrzucić.

Ale „stare" kraje UE też dostały coś dla siebie choćby 80 mld euro na innowacyjność?

Środki na rolnictwo i politykę spójności udało się zamrozić bez szkody dla najbiedniejszych krajów właśnie po to, by zwiększyć finansowanie polityk, na których zależy płatnikom netto. A na pewno podobać się może 80 mld euro na badania i rozwój, 70 mld euro na politykę zagraniczną, w tym duża, rosnąca koperta na rzecz sąsiedztwa wschodniego i zwłaszcza śródziemnomorskiego.

Poprzednia
1 2 3

Przeczytaj więcej o:  BUD

rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Polskie problemy rozwiąże gaz łupkowy

Emisje CO2 w Polsce w roku 2020 mogą wynosić połowę tego, co obecnie - mówi Wim Thomas, szef działu analiz Royal Dutch Shell odpowiedzialny za strategię koncernu >>