Rozmowa
Strategia za dwa miesiące
Za cztery lata mobilny Internet będzie stanowił połowę przychodów operatorów – mówi szef Polskiej Telefonii Cyfrowej w rozmowie z Urszulą Zielińską
Wiemy, jakie były wyniki rebrandingu Ery na T-Mobile po pierwszym miesiącu od jego rozpoczęcia. W końcu czerwca baza aktywnych kart SIM PTC urosła o 28 tys. Spółka mówiła o 33-proc. spontanicznej rozpoznawalności marki T-Mobile. Jakie efekty daje rebranding dziś?
Miroslav Rakowski: Po dwóch miesiącach możemy powiedzieć na podstawie badania przeprowadzonego przez Millward Brown SMG KRC, że taki sam odsetek polskich respondentów wymienia T-Mobile jako pierwszą markę komórkową, która przychodzi im do głowy, co w przypadku Playa. Tak odpowiada 10 proc. badanych. Szybko rośnie nam też inny wskaźnik: tzw. consideration, czyli wskaźnik opinii mówiący, którego operatora respondent wybrałby przy najbliższej okazji. Ten wskaźnik rośnie też szybko Plusowi.
Jest pan zadowolony z wyników finansowych II kwartału?
Wprawdzie przychody nie wzrosły, ale EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) poprawiła się, mimo że obejmuje koszty rebrandingu. Mogę podtrzymać też cel na ten rok mówiący o utrzymaniu marży EBITDA wyrażonej w złotych na poziomie 35 – 36 proc.
A wpływ rebrandingu na wyniki sprzedaży?
Wyniki drugiego kwartału obejmują jeszcze spadkowy kwiecień, stabilizację w maju i dużo lepszy od poprzednich miesięcy br. czerwiec. Obecne wyniki sprzedaży są dobre i jeśli się utrzymają, zamkniemy 2011 rok z bazą klientów nieco większą niż w 2010 roku. Liczę przy tym, że odbudujemy bazę klientów post-paid i będzie ona taka, jak w grudniu, a wzrostu spodziewam się po segmencie pre-paid.
A jakie nadzieje wiąże pan z mobilnym Internetem. Według szacunków „Rz" w I połowie 2011 r. wartość tego segmentu wyniosła ok. 2 mld zł.
Bardzo trudno jest dziś określić wartość rynku mobilnego Internetu rozumianego jako dedykowana usługa, z której korzystamy, aby połączyć się z siecią za pośrednictwem modemu laptopa. Dodatkowo operatorzy uwzględniają w danych, które publikują, różne rzeczy: czasem także transmisję danych wykorzystywaną na potrzeby wysyłania esemesów czy ememesów. Mogę powiedzieć, że w przypadku PTC dzielimy te wpływy na dwa strumienie: generowane przez aparat komórkowy oraz tzw. full connectivity, czyli dostęp z laptopa czy notebooka. Przy czym przychody z tej drugiej części rosną szybciej. To zasługa usługi blueconnect, z której w ten sposób korzysta dziś około 650 tys. klientów kontraktowych (nie liczę tu usług pre-paid). Obecnie ponad 40 proc. sprzedawanych aktywacji to właśnie blueconnect.
Jak szybko może rosnąć ten segment w przyszłości?
Sądzimy, że do 2015 r. średnioroczna składana stopa wzrostu rynku mobilnego Internetu rozumianego jako usługa dedykowana to 12 – 15 proc. W takim tempie co roku rosnąć będą średnio przychody operatorów z tego tytułu. Ponieważ naszym zdaniem przychody z usług głosowych będą w dalszym ciągu maleć, to w 2015 r. mobilny Internet będzie odpowiadał za około 50 proc. przychodów telekomów. Opieramy te szacunki na przekonaniu, że zapotrzebowanie na megabity transferu będzie rosło.
A ceny?
Obecne wyniki sprzedaży są dobre i jeśli się utrzymają, zamkniemy 2011 rok z bazą klientów nieco większą niż w 2010 roku
Widzę tu pewien potencjał wzrostowy. Mobilny Internet drożeje dziś w USA w sieci AT&T, a w Europie – jeśli się nie mylę – także w Holandii. Oprócz zapotrzebowania na megabity zachowanie się cen będzie miało także związek z jakością dostępu. I nie chodzi tu o prędkość transferu.















