Rozmowa
Celujemy w polisy grupowe
Jesteśmy na dobrej drodze, by zdobyć 1 mln klientów – mówi Tomasz Bławat, szef ING Życie
Po pierwszych sześciu miesiącach roku ING Życie pogorszyło wynik techniczny, ma też niższy zysk niż rok temu. Czy jest pan zadowolony z wyniku spółki?
Tomasz Bławat: Nie wypadliśmy gorzej niż rok temu. Przypis składki jest wyższy niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, znajduje się na poziomie, jaki zaplanowaliśmy. W obszarze przychodów wynik jest konsekwencją inwestycji, które zapowiadaliśmy. Rynek polski traktujemy strategicznie, dlatego musimy inwestować.
Na jakim etapie jest plan zdobycia do 2015 r. 1 mln klientów?
W tej chwili mamy ich około 640 tys. Plan rozwoju rozłożyliśmy na lata 2010 – 2015 i wciąż czekamy na włączenie do niego działań, które pozwolą nam na szybkie i agresywne zdobywanie udziałów w rynku.
Dlaczego czekacie?
Nadal pracujemy nad możliwościami obsługi nowych klientów. Nie jest sztuką jedynie przyciągnięcie ich do siebie, znacznie większą jest zapewnienie takiego poziomu usług, żeby byli oni zadowoleni i pozostali z nami na długo.
To mało popularne, jednak uważam, że wymogi dyrektywy Solvency II będą dla branży dobre
Na Zachodzie większość składek na ubezpieczenie życiowe pochodzi ze składek grupowych, u nas wciąż jako bonus traktowane są służbowa komórka i laptop.
Stąd nasze zainteresowanie polisami grupowymi. Z czasem populacja dostępnych dla pracodawców Polaków będzie malała, co wpłynie na wzrost konkurencyjności. Już teraz obserwujemy znaczny przepływ osób, a firmy poszukują rozmaitych sposobów na zwiększenie lojalności pracowników. Pakiet ubezpieczeniowy jest jedną z metod, dlatego właśnie tak duże nadzieje wiążemy z rozwojem tej gałęzi rynku.
Kiedy i gdzie ostatecznie będziecie wchodzić na giełdę?
Plan działań w tym obszarze jest realizowany od półtora roku. Zakończyliśmy już etap rozdzielania operacyjnego działalności ubezpieczeniowej od bankowej. Jednocześnie podjęto decyzję, że światowa oferta publiczna składać się będzie z dwóch części.
Wymieniane są Amsterdam i Nowy Jork.
Miejsce notowania ma drugorzędne znaczenie. Istotniejsza jest decyzja o powstaniu dwóch firm ubezpieczeniowych – jedna skupi naszą działalność amerykańską, druga eurazjatycką, w której znajduje się Polska. Nie wiemy jeszcze, kiedy to nastąpi, zależy to przede wszystkim od kondycji rynków.
Rozumiem, że Holendrzy zostawią sobie pakiet kontrolny.
Powtórzę, wiele będzie zależeć od aktualnej w momencie debiutu sytuacji na rynkach. To decyzja grupy ING.
Czy można się spodziewać również debiutu na warszawskiej giełdzie?
Absolutnie nie mamy i nie mieliśmy takich konkretnych planów, decyzja taka nie leży również w gestii polskiego biznesu.
Jak wejście na giełdę wpłynie na waszą współpracę z Bankiem Śląskim?
Bez zmian, zawsze pracowaliśmy na zasadach partnerów biznesowych, nie miało znaczenia, że jesteśmy w jednej grupie. Już od dłuższego czasu współpracujemy też z Alior Bankiem, z dwoma kolejnymi finalizujemy umowy. To, że występowaliśmy pod jedną nazwą, dawało nam przewagę jako silnej grupie. Teraz staniemy się za to partnerem bez potencjalnego konfliktu interesów.















