Numizmatyka
Pieniądz do podziwiania
Lokaty, giełda, nieruchomości, fundusze – to najpopularniejsze sposoby inwestowania wolnych środków. Ale coraz większym powodzeniem cieszy się też numizmatyka. Łączy w sobie przyjemność kolekcjonowania z okazją do pomnożenia kapitału.
Pod koniec października na stacjach PKN ORLEN ruszyła mająca potrwać niecałe dwa miesiące promocja pod hasłem „Ikony Polskiej Motoryzacji”, w której do zdobycia są monety z wizerunkami kultowych polskich samochodów. Każdy, kto tankuje tam paliwo lub robi zakupy, otrzymuje specjalne naklejki, a gdy zbierze ich trzy i naklei na kupon, może odebrać numizmat umieszczony w czerwonym flokowanym pudełku wraz z indywidualnym numerem na certyfikacie wystawionym przez Mennicę Polską, gwarantującą jego oryginalność. Do wygrania są cztery mosiężne numizmaty z umieszczonym na rewersie wizerunkiem Syreny, Fiata 126p, Fiata 125p i Poloneza. Jest też piąta, wykonana ze srebra moneta z wizerunkiem samochodu Warszawa, która oferowana jest w ramach programu VITAY („kosztuje” 14 900 punktów).
Można by pomyśleć, że zbieranie monet to staromodne hobby naszych dziadków, jednak promocja PKN ORLEN ujawniła, że zainteresowanych posiadaniem takiego zestawu nie brakuje. Numizmatyka okazuje się pasją, która przeżywa swój renesans, a zaczyna się nią interesować coraz więcej młodych osób.
– Kolekcjonowanie monet i numizmatów jest popularnym hobby. To zasługa ciekawych tematów, pięknego wykonania oraz – w niektórych przypadkach – przyrostu wartości – mówi Mariusz Przybylski, rzecznik Mennicy Polskiej.
Słowa te potwierdzają dane liczbowe. Spółka Skarbiec Mennicy Polskiej, która zajmuje się sprzedażą numizmatów, tylko w 2009 r. miała w swojej bazie 100 tys. klientów, którzy kupili jej produkty. Kilkadziesiąt tysięcy osób kupuje wszystkie monety, ponieważ kolekcjonerstwo to ich wielka pasja. Dalszych kilkaset tysięcy nabywców decyduje się na zakup monet okazjonalnie, traktując je na przykład jako dobry pomysł na prezent lub idąc za medialnym rozgłosem wokół niektórych ważnych rocznic.
– Numizmatyka to dzisiaj jedno z bardziej popularnych hobby. Kiedyś na pierwszym miejscu było zbieranie znaczków, teraz są to monety – mówi Tomasz Witkiewicz, kolekcjoner i autor książki „Inwestowanie w monety”.
Duże zaangażowanie pasjonatów i poważne podejście do numizmatyki potwierdzają nakłady dwóch najpopularniejszych katalogów monet, które sięgają 30 tys. egzemplarzy, a także 16,5 tys. użytkowników zalogowanych w systemie Kolekcjoner, w którym można kupować monety emitowane przez NBP.
Liczne przykłady pokazują, że kolekcja monet może być nie tylko powodem do dumy właściciela, ale także formą ulokowania pieniędzy. Zarobić można na dwa sposoby. Pierwszy, bezpieczniejszy, to kupowanie tzw. monet bulionowych, wykonanych z metali szlachetnych. Zyski kolekcjonera będą w takiej sytuacji zależały od cen tych metali na światowych giełdach. W przeciwieństwie do klasycznych sztabek monety niosą ze sobą dodatkowe wartości. Oprócz kalkulacji na podstawie samej ceny złota lub srebra w ich przypadku znaczenie ma także czas powstania, stan zachowania czy zainteresowanie danym okazem wśród kolekcjonerów. Podobne kryteria dotyczą monet kolekcjonerskich, które choć z zasady przeznaczone są dla pasjonatów, mogą po latach znacząco zyskać na wartości. Inwestowanie w takie egzemplarze przypomina nieco grę w kasynie lub na giełdzie. Znacznie trudniej niż w przypadku monet bulionowych jest tu przewidzieć, która inwestycja przyniesie w przyszłości zysk. Eksperci mają jednak pewne spostrzeżenia na ten temat.
– Bardzo ważna jest tematyka oraz jakość wykonania monety. W Polsce bardzo cenione są okazy ze zwierzętami, a na przykład na Białorusi czy w Rosji – ze świętymi prawosławnymi. O cenie monety decyduje także sposób jej wykonania. Te ozdobione bursztynem, hologramem czy choćby ceramiką zazwyczaj są lepiej wyceniane na wtórnym rynku niż zwykłe lustrzanki – mówi Mariusz Przybylski.
Niezwykle istotny jest również ich nakład, ponieważ każdy kolekcjoner chciałby w swym klaserze posiadać prawdziwy unikat. Srebrne monety, których na rynek trafiło mniej niż 60 tys. sztuk, to według znawców rynku bardzo atrakcyjny kąsek.
Jedna z najbardziej pożądanych polskich monet swą sławę zawdzięcza właśnie głównie bardzo małej emisji. W 1995 r. NBP wypuścił pierwszą złotą monetę kolekcjonerską po denominacji. Dwustuzłotówka z wizerunkiem Chopina powstała w zaledwie 500 egzemplarzach, ponieważ NBP miał wątpliwości, czy w ogóle znajdzie ona nabywców. Wówczas sprzedawano ją za 780 zł. Dziś na aukcjach osiąga ceny rzędu 40 tys. zł. Również monetę Szlak Bursztynowy wyprodukowano w niewielkim nakładzie, a dodatkowym jej atutem jest wtopiony w srebro bursztyn. W 2001 r. to małe dzieło sztuki można było kupić za 57 zł. Dziś stawka sięga nawet 3000 zł.















