Moja praca
Trudna kariera ojca
Rozmowa z Kenem Canfieldem
Rz: Czy sukces zawodowy da się pogodzić z byciem dobrym i aktywnym ojcem?
Ken Canfield: Jestem o tym absolutnie przekonany. Oczywiście trzeba o to zadbać. Ojciec, planując rozwój swojej kariery, musi pomyśleć także o wieku i potrzebach swoich dzieci, o relacjach z ich matką. Wiedząc, jakie ma zawodowe możliwości, musi dokonać wyboru i podjąć decyzje, czasem bardzo trudne.
Czyli zrezygnować z kariery?
Wcale nie. Trzeba się zastanowić, kiedy dzieci będą potrzebować szczególnej opieki i większej ilości czasu. W tym czasie warto trochę przystopować z karierą i nie wkładać w nią nadmiernie dużo energii. Wychowałem wraz z żoną piątkę dzieci i były okresy, kiedy musiałem powiedzieć „nie”, gdy proponowano mi dodatkowe wykłady, podróże służbowe czy wymagające wielu poświęceń kontrakty. Teraz moje dzieci są już duże i mogę sobie pozwolić np. na dłuższe wyjazdy służbowe.
To działa?
Zauważyłem, że ojcowie, którzy zdecydowali, że nie będą nadmiernie przeć do kariery, wtedy gdy są szczególnie potrzebni w domu, po dziesięciu latach byli szczęśliwsi. Mieli przy sobie dzieci, które sami wychowali, i uniknęli rozwodu.
Ale szefowie firm często narzucają pracownikom rytm, który zmusza do siedzenia w biurze do późnych godzin...
Z szefami trzeba rozmawiać ich językiem. Pokazać, że jeśli pozwoli pracownikowi na elastyczne godziny pracy, gdyż jego dziecko potrzebuje przez jakiś czas dodatkowej opieki, to w dłuższym okresie to się pracodawcy opłaci. Firma przyjazna ojcom nie tylko zyskuje dobry wizerunek. Dane wskazują, że zainwestowany w ojcostwo 1 dolar przyniesie od 1,8 do 6 dolarów zwrotu. Pracownicy będą rzadziej nieobecni w pracy i bardziej efektywni, bo odejdzie im np. stres związany z tym, jak połączyć rolę ojca i pracownika.
Polscy mężczyźni chcą mieć czas dla bliskich






