Kredyty
Kredyt w rachunku, karta czy pożyczka
Banki proponują sfinansowanie wydatków pożyczką gotówkową. Zanim po nią sięgniemy, warto sprawdzić, czy inne rozwiązania nie będą lepsze
Przed świętami więcej wydajemy i częściej pożyczamy pieniądze. Z kolei banki chętnie promują pożyczki gotówkowe. Ale w ich ofertach znajduje się wiele innych produktów kredytowych, nierzadko tańszych i ciekawszych. Po pieniądze można się też zgłosić do innej instytucji niż bank, choć to rozwiązanie ma więcej wad niż zalet.
Oczywiście, nie da się wskazać jednego produktu, który byłby równie atrakcyjny dla wszystkich grup klientów. Wiele zależy od tego, jaka kwota jest nam potrzebna, jak długo chcemy ją spłacać, a nawet z jakich produktów banku już korzystamy.
Wpływ zmniejsza dług
Linia kredytowa w rachunku osobistym to limit zadłużenia, do którego mamy stały dostęp bez jakichkolwiek dodatkowych formalności. Bank zgadza się na to, że wydamy więcej pieniędzy niż mamy na koncie; wielkość dopuszczalnego zadłużenia jest określona w umowie. Oferta jest kierowana przede wszystkim do klientów, na których rachunki regularnie wpływa wynagrodzenie.
Z udostępnionych przez bank pieniędzy można korzystać tak samo jak z własnych środków, a więc podejmować je w bankomacie, wydawać kartą w sklepie czy przelewać na inne rachunki. W umowie nie ma ustalonego harmonogramu spłaty zadłużenia. Daje to klientowi dużą swobodę. Może on zwrócić dług w dogodnym dla siebie terminie.
To, co jest największą zaletą produktu, może też stać się jego wadą, gdy klientowi zabraknie dyscypliny finansowej. Raz uruchomiony limit kredytowy w rachunku jest dostępny w każdej chwili. Ponieważ bank w żaden sposób nie naciska na spłatę zadłużenia, może to rodzić pokusę, by stale żyć na kredyt i utrzymywać saldo na rachunku poniżej zera. To oczywiście kosztuje. Jeśli zatem nie chcemy płacić wysokich odsetek, sami musimy sobie wyznaczyć w miarę restrykcyjny harmonogram spłaty.
Z limitem kredytowym w rachunku wiążą się koszty dwojakiego rodzaju. Pierwszy to roczna prowizja za przyznanie i każdorazowe odnowienie limitu (inna w każdym banku), drugi – odsetki naliczane od faktycznie wykorzystanych środków. Prowizja jest uzależniona od wysokości przyznanego limitu. Zwykle wynosi 1 – 2 proc. rocznie.
Dlatego nie warto wnioskować o zbyt wysoki limit na wszelki wypadek, bo wtedy trzeba będzie dużo zapłacić. Na przykład jeśli wystąpimy o 10 tys. zł, bank może pobrać od nas 100 – 200 zł. Warto też wiedzieć, że przy niektórych, droższych rachunkach, ta opłata nie jest pobierana. Klientowi, który potrzebuje wysokiego limitu zadłużenia, może się więc opłacać zamiana konta na droższe.
Na korzyść klienta działa to, że limit jest udostępniany w tym samym rachunku, na który co miesiąc trafia wynagrodzenie. Nawet jeśli nie uda się nic zaoszczędzić z wypłaty, dzięki temu, że pieniądze przez część miesiąca znajdowały się na koncie, wielkość zadłużenia okresowo się zmniejsza. To zaś oznacza, że bank naliczy mniej odsetek.
Szybka spłata albo raty
Łatwo korzysta się też z kredytu zaciąganego kartą kredytową. Może on być albo darmowy, albo droższy niż większość innych form finansowania wydatków.
Aby taki kredyt był nieoprocentowany, karta musi być używana tylko do transakcji (płatności) bezgotówkowych. Należy natomiast unikać podejmowania gotówki z bankomatu i wykonywania przelewów z rachunku karty – w takich sytuacjach za skorzystanie z bankowych pieniędzy zawsze zapłacimy odsetki (wyjątkiem jest sytuacja, gdy bank rozlicza przelew tak jak operację bezgotówkową, ale zdarza się to rzadko).
Kolejnym warunkiem jest spłata całości zadłużenia w terminie wskazanym na wyciągu. Zatem z kredytu można korzystać za darmo nie dłużej niż przez pięćdziesiąt kilka dni; tyle maksymalnie trwa okres bez oprocentowania (grace period).
2 proc. przy takiej prowizji za przyznanie linii kredytowej w koncie osobistym, za limit w wysokości 10 tys. zł zapłacimy 200 zł
Jeśli posiadacz karty nie jest w stanie uregulować w wyznaczonym czasie całego zadłużenia, nie powinien pozostawiać go na rachunku karty. Gdy kończy się okres bez oprocentowania, dług warto spłacić kredytem w ROR. Można też zamienić go na kredyt ratalny.















