Rozdroża gospodarcze
Ile kapitału w bankach
Współczynnik wypłacalności to jedno z podstawowych pojęć używanych dziś w odniesieniu do banków. Jego historia jest dość krótka, ale burzliwa
Jak zapewnić bezpieczeństwo środków ulokowanych w bankach? Jak sprawić, by deponenci nie musieli martwić się o to, że stracą lokaty wykorzystane przez banki na pożyczki, które nie będą spłacane? Jak zadbać o stabilność systemu finansowego i całej gospodarki?
Sposobem na podniesienie bezpieczeństwa banków jest zadbanie o to, by miały one wystarczająco dużo kapitału na pokrycie ewentualnych strat poniesionych np. w czasie kryzysu. Ale ile tego kapitału potrzeba?
Komitet Bazylejski
Poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie przypomina pracę Syzyfa. Mimo to finansiści przyjęli pewne zasady obowiązujące dziś praktycznie na całym świecie. Zgodnie z nimi banki powinny mieć odpowiedni współczynnik wypłacalności. Określa on minimalną proporcję między kapitałami banku a aktywami ważonymi ryzykiem.
Z pozoru działalność banków sprowadza się do tego, że pieniądze przynoszone przez deponentów są pożyczane
kredytobiorcom. W rzeczywistości jest to bardzo skomplikowane. Trudno o znalezienie dwóch podobnych instytucji bankowych. Dlatego określenie wspólnych dla wszystkich banków minimalnych wymogów kapitałowych nie było łatwe. Nawet przygotowanie pierwszej, najprostszej wersji zabrało kilkanaście lat.
Międzynarodowe standardy w tej dziedzinie określił Bazylejski Komitet Nadzoru Bankowego działający przy Banku Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei. Komitet Bazylejski powstał w 1974 r. po głośnym bankructwie niemieckiego banku Herstatt. W komitecie znaleźli się przedstawiciele banków centralnych i nadzorów największych rozwiniętych gospodarek. To oni szukali sposobu na poprawę bezpieczeństwa globalnego sektora bankowego.
Wersja 1.0
W 1988 r. Komitet Bazylejski sformułował pierwszą wersję wymogów kapitałowych. Ustalono, że kapitały własne banków powinny wynosić co najmniej 8 proc. aktywów ważonych ryzykiem. Nie oznacza to jednak, że skala działania konkretnego banku mierzona wielkością aktywów została ograniczona do nieco ponad 12-krotności kwoty, w jaką wyposażyli dany bank jego akcjonariusze.
Po pierwsze, aktywa zostały podzielone na kilka kategorii charakteryzujących się odmienną skalą ryzyka kredytowego, odzwierciedloną w przypisanych tym klasom wagach ryzyka. Na przykład obligacje skarbowe kraju, w którym bank ma siedzibę, otrzymały zerową wagę ryzyka. Oznacza to w uproszczeniu, że bank mógł kupić dowolną ilość obligacji swojego rządu i w żaden sposób nie wpływało to na jego współczynnik wypłacalności.
Niższą od 100 proc. wagę ryzyka przypisano także np. zobowiązaniom samorządów oraz kredytom zabezpieczonym hipoteką na nieruchomości zamieszkałej lub wynajmowanej. Założono, że w przypadku tych aktywów prawdopodobieństwo problemów z odzyskaniem pożyczonych pieniędzy jest mniejsze niż np. w przypadku kredytów dla przedsiębiorstw (przypisano im 100-proc. wagę ryzyka).
Po drugie przyjęto, że kapitały banku uwzględnianie przy wyliczaniu współczynnika wypłacalności nie muszą w całości pochodzić z pieniędzy akcjonariuszy albo z zysków banku niewypłaconych właścicielom w postaci dywidendy. Częściowo mógł to być np. kapitał podporządkowany, czyli środki z emisji specjalnych obligacji, których posiadacze zgadzają się na to, że w razie upadłości banku w kolejce do zaspokojenia swoich roszczeń będą za innymi wierzycielami (ale przed akcjonariuszami; dlatego nabywcy obligacji podporządkowanych z reguły mogą liczyć na to, że oprocentowanie takich papierów będzie wyższe niż zwykłych obligacji).
Dziesięć lat na ulepszenia
Pierwszą wersję zasad Komitetu Bazylejskiego wprowadzono w życie w latach 90. Obowiązywały one również w naszym kraju. Szybko zorientowano się jednak, że potrzebna jest Bazylea II, bardziej szczegółowa i nowocześniejsza w porównaniu z pierwotną wersją regulacji światowych nadzorców. Prace nad ulepszonymi regulacjami dotyczącymi wymogów kapitałowych trwały około dziesięciu lat.
Jaki dały efekt? Podstawowa zasada: współczynnik wypłacalności na poziomie 8 proc. – pozostała. Znacznie rozszerzono jednak obszary ryzyka, które banki powinny uwzględniać przy kalkulacji wymogu kapitałowego.















