energianews
Europa w energetycznej awangardzie
Unia Europejska musi ponownie zacząć wyznaczać globalne standardy i zapobiegać zgubnej rywalizacji o energię – apeluje David Miliband, brytyjski szef dyplomacji
W momencie globalnego spowolnienia gospodarczego kusząca staje się chęć potraktowania konieczności przejścia na gospodarkę niskowęglową jako rzeczy drugorzędnej. Tymczasem zjawisko to jest ściśle związane z poprawą naszej kondycji gospodarczej.
Przy wysokich cenach ropy i gazu, które napędzają inflację, uzależnienie od energii wysokowęglowej (produkowanej przy dużym zużyciu węgla i wysokim poziomie emisji CO2) w rzeczywistości dodatkowo zwiększa nasze problemy gospodarcze. Zagraża także bezpieczeństwu środowiska i stabilności geopolitycznej. Musimy wykorzystać Unię Europejską, by wyznaczyć światu nowy kierunek – ku gospodarce niskowęglowej.
Ryzyko globalnych zmian
Skutki, jakie nasze przywiązanie do paliw kopalnych przynosi środowisku naturalnemu, są powszechnie znane: emisja gazów cieplarnianych spowoduje więcej susz i innych ekstremalnych zjawisk pogodowych, pokrywa lodowa będzie topnieć, a poziom mórz się podnosił. Jednak nie są to wyłącznie problemy środowiska naturalnego – efekty te zaszkodzą także gospodarce i zagrożą naszemu bezpieczeństwu.
Zapotrzebowanie na energię już teraz zresztą niesie ryzyko zmian na mapie geopolitycznej – poczynając od napięć na tle rywalizacji o zasoby ropy i gazu w Arktyce, po gwałtownie rosnące przychody ze sprzedaży tych surowców, które dodają pewności siebie krajom bogatym w surowce energetyczne. Istnieje ryzyko, że konstruktywna współpraca międzynarodowa ustąpi miejsca destruktywnej rywalizacji.
I choć nasza uwaga skierowana jest obecnie na Wall Street, to uzależnienie od dostaw ropy i gazu w tej chwili jest główną przyczyną inflacji na świecie oraz czynnikiem powodującym spowolnienie gospodarcze. Banki centralne stanęły przed podwójnym wyzwaniem – jak załagodzić kryzys kredytowy bez wzrostu inflacji.
W sytuacji, gdy liczba ludności świata ma wzrosnąć z 6,6 miliarda do 9 miliardów w roku 2050, kiedy kraje rozwijające się przeżywają gwałtowny boom gospodarczy (na chińskich drogach każdego dnia pojawia się 20 tysięcy nowych pojazdów), mamy do czynienia ze zmianą strukturalną, a nie z chwilową aberracją.
Mamy wyjście
Łatwo przyjąć postawę fatalistyczną i stwierdzić, że coraz większy brak poczucia bezpieczeństwa – zarówno fizycznego, jak i gospodarczego – jest czymś nieuniknionym. A jednak alternatywa istnieje.
Różnicując źródła dostaw energii, możemy uniknąć nowej globalnej – i zaciętej – rywalizacji o surowce, w której stajemy się zakładnikami państw bogatych w paliwa. Budując zaś gospodarkę niskowęglową, możemy nie tylko zahamować emisję gazów cieplarnianych i ograniczyć presję inflacyjną, ale także stworzyć ekologiczne miejsca pracy i przyczynić się do ekologicznego rozwoju gospodarczego.
Technologia, dzięki której można tego dokonać, już istnieje lub właśnie powstaje. Przechodząc na energię atomową oraz odnawialną, a także „oczyszczając” używany węgiel dzięki wychwytywaniu i składowaniu dwutlenku węgla, możemy produkować niskowęglową energię elektryczną. Bardziej energooszczędne urządzenia domowe oraz ich lepsza izolacja pomogą ograniczyć zużycie energii w naszych domach. Dzięki producentom samochodów, którzy opracowują technologie pojazdów hybrydowych, łączących silnik elektryczny i benzynowy, realne staje się powstanie – w dłuższej perspektywie – transportu ery postbenzynowej wykorzystującego wyłącznie elektryczność lub wodór.
Powrót do korzeni
Najważniejsze pytanie, to jak przyspieszyć ten proces – jak zbudować polityczne poparcie, które popchnie inwestycje w kierunku rewolucji niskowęglowej.
Unia Europejska – organizacja, której początki stanowiła współpraca w zakresie węgla i stali, mająca zapobiegać konfliktom i zapewnić stabilność Europie – musi wrócić do korzeni. Musi użyć wszystkich narzędzi, jakimi dysponuje – regulacji rynków i pozycji negocjacyjnych – by wyznaczać globalne standardy i zapobiegać rywalizacji o energię prowadzącej do konfliktów. Priorytety są trzy.
Po pierwsze, musimy wykorzystać naszą siłę negocjacyjną, by doprowadzić do osiągnięcia porozumienia co do działań wobec zmian klimatycznych po roku 2012. Najtrudniejsze pytania na przyszłorocznym światowym szczycie w Kopenhadze dotyczyć będą celów, jakie sobie wyznaczymy, oraz tego, kto powinien zapłacić za łagodzenie skutków zmian klimatycznych oraz dostosowanie się do nich.

DRUKUJ z Kyocerą
Dostęp SMS
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook