Podatki i opłaty
Czy trzeba bać się katastru?
Czy podatek katastralny może doprowadzić do tego, że wielu osób mieszkających dziś w centrum miast nie będzie stać na płacenie daniny od wartości nieruchomości, więc będą musiały się przenieść na przedmieścia?
Tomasz Kurek, radca prawny, partner kierujący Departamentem Nieruchomości i Budownictwa w kancelarii CMS Cameron McKenna
Rz: Kiedy możemy się spodziewać wejścia w życie podatku katastralnego?
Tomasz Kurek: O potrzebie wprowadzenia podatku katastralnego dyskutuje się w Polsce od dawna, jak do tej pory bezskutecznie. Podstawą sprawnego wprowadzenia podatku katastralnego musi być uporządkowanie danych zawartych w ewidencji gruntów i budynków oraz księgach wieczystych, a także wprowadzenie powszechnego systemu okresowej wyceny nieruchomości.
Ponieważ z założenia podatek katastralny miałby stanowić dochód budżetów gmin, wobec tego wydatki na wyceny nieruchomości musiałyby być finansowane z budżetów gmin, co mogłoby stanowić dużą barierę, zwłaszcza w okresie początkowym, zanim wyższe podatki katastralne zaczęłyby wpływać do kas gmin.
Mimo obowiązywania przepisów o katastrze zawartych w ustawie o gospodarce nieruchomościami oraz rozporządzeniu Rady Ministrów z 2005 roku o powszechnej taksacji nieruchomości wciąż brakuje ustawy o podatku katastralnym. Strategia podatkowa Ministerstwa Finansów już w 2004 roku zapowiadała wprowadzenie kompleksowej ewidencji nieruchomości (katastru) i określała rok 2010 jako pierwszy możliwy termin zastosowania podatku katastralnego. Nie udało się tego planu zrealizować, a brak projektu ustawy oraz stan zaawansowania prac nad budową katastru i powszechną taksacją nieruchomości nie wróżą szybkiego zakończenia tego procesu.
Czym różni się system opodatkowania nieruchomości od ich wartości – kataster – od systemu podatkowego obowiązującego dziś?
Podstawą obowiązującego obecnie podatku od nieruchomości jest charakterystyka techniczna nieruchomości, a nie jej wartość. Jest to system przestarzały i odbiegający od większości systemów obowiązujących na świecie, gdzie już dawno odkryto, że najlepszą podstawą opodatkowania nieruchomości jest jej wartość.
Obecnie w Polsce podatek naliczany jest według uchwalanych przez radę gminy stawek za jeden mkw. nieruchomości (w granicach określonych przez ustawę o podatkach i opłatach lokalnych), to jest gruntów, budynków i lokali. Choć taka konstrukcja pozwala na skuteczne wypełnianie funkcji fiskalnych, to jest oderwana od konkretnych uwarunkowań ekonomicznych i rynkowych danej nieruchomości.
System podatku katastralnego zawiera wskaźniki, które różnicują wysokość podatku w zależności od konkretnych cech nieruchomości. Podstawą ustalenia podatku jest wartość katastralna. W myśl obowiązującej ustawy o gospodarce nieruchomościami wartość katastralną ustala się na podstawie oszacowania nieruchomości reprezentatywnych dla poszczególnych rodzajów nieruchomości, w sposób jednolity na obszarze danej gminy, za pomocą modelu powszechnej wyceny. Do cech charakterystycznych zalicza się takie atrybuty, jak m.in.: położenie względem centrum oraz miejsc uznanych powszechnie za atrakcyjne, stan zagospodarowania terenu, przeznaczenie ustalone w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego czy stan wyposażenia w urządzenia infrastruktury technicznej.
Jakie będą zyski, a jakie straty z wprowadzenia katastru dla posiadaczy nieruchomości?
Powszechnie podnosi się, że podatek katastralny jest bardziej sprawiedliwy, gdyż kieruje nim zasada: czyja nieruchomość ma wyższą wartość, ten więcej płaci. Każdy może być właścicielem takiej nieruchomości, na której utrzymanie go stać.
Podatek katastralny zachęca do sprzedaży nieużywanych nieruchomości, zarówno komercyjnych, jak i mieszkalnych, co zwiększa obrót na rynku. Prowadzi to do obniżenia wartości nieruchomości, a w przyszłości może przełożyć się na ułatwienie procesu zaciągania kredytu hipotecznego i zmniejszenie kosztów z tym związanych.
Paradoksalnie, wprowadzenie podatku katastralnego może zwiększyć dostępność nieruchomości dla przeciętnych obywateli, zmniejszy się bowiem ilość pustych mieszkań i niewykorzystanych działek budowlanych, a gminy zaczną uważniej lokować uciążliwe inwestycje, żeby nie obniżać wartości nieruchomości znajdujących się na danym terenie.















