Gospodarka
Po kryzysie ceny polis w górę
Z powodu gorszych wyników inwestycyjnych firmy zaostrzają kryteria doboru klientów
Powrót do prostych produktów, zatrudnianie ludzi bez doświadczenia, a także rosnące ryzyko po stronie klienta to główne efekty, jakie kryzys przyniósł w branży ubezpieczeniowej – ocenia LIMRA, organizacja branżowa działająca w 70 krajach.
– Problemy finansowe doprowadzą do wzrostu konsolidacji w segmencie ubezpieczeń oraz przyspieszą wprowadzanie regulacji mających zwiększyć nadzór nad branżą – mówi Jennifer Berlin z działu analiz międzynarodowych LIMRA. To jednak może skutkować wzrostem cen polis.
Klienci wydadzą więcej
– Wzrost średnich składek w ubezpieczeniach OC i autocasco powinien być kontynuowany, by towarzystwa były w stanie generować pozytywny wynik techniczny w ubezpieczeniach komunikacyjnych – mówi Marek Gołębiewski z Vienna Insurance Group. – Ludzie mają w kryzysie mniej środków na kupno ubezpieczeń, a z drugiej strony widzą zwiększoną potrzebę ochrony. To paradoksalna sytuacja – zauważa Graham Cox, odpowiedzialny za międzynarodowe produkty i operacje firmy MetLife. Jednocześnie firmy zaostrzają kryteria przyznawania ubezpieczeń.
– Z powodu zawirowań na rynkach ubezpieczyciele nie mogą odrabiać ewentualnych strat technicznych zyskami na inwestycjach. Dlatego będą się dokładniej przyglądać każdej polisie – dodaje dr hab. Jacek Lisowski z Katedry Ubezpieczeń Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Trudniej będzie zatem dostać dobrą polisę w atrakcyjnej cenie.
O problemie tym mówił też na zorganizowanym przez „Rz" Kongresie Ubezpieczeniowym Jacek Kliszcz, prezes Stowarzyszenia Brokerów Polbrokers. – Zjawisko ograniczania dostępności do ubezpieczeń jest szczególnie silne w niektórych branżach. Przedsiębiorcy, mimo że chcą się ubezpieczyć, czasem zwyczajnie nie mają jak tego zrobić – dodał. Dotyczy to np. firm działających w branży nieruchomości, ale także innych, narażonych np. na skutki katastrof naturalnych. Bez polisy firmy nie mogą natomiast ubiegać się np. o kredyt czy dotacje unijne.
Na ubezpieczeniach życiowych negatywnie odbija się fakt zwalniania przez firmy pracowników – zmniejsza się liczba klientów polis grupowych. W segmencie indywidualnym ci, którzy dotychczas inwestowali za pomocą ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych, widząc wynikające z bessy straty, mogą zdecydować o wycofaniu się z inwestycji.
Skutki mniejszej akcji kredytowej
Dodatkowym problemem, o jakim mówi się na poziomie międzynarodowym, jest tzw. osierocenie klientów, czyli odchodzenie z branży doświadczonych agentów. – Osoba, która chce się ubezpieczyć, nie potrafi rozróżnić, czy rozmawia z fachowcem, czy z osobą, której wiedza jest niewielka – mówi Lisowski. Eksperci zwracają uwagę na rozwój sprzedaży ubezpieczeń przez banki, w których doradcy nie są specjalistami od polis. – Na kondycji branży ubezpieczeniowej negatywnie odbije się też zacieśnianie akcji kredytowej przez banki. Mniej ludzi kupować będzie bowiem ubezpieczenia na życie – dodaje Graham Cox.
Jak wynika z danych Swiss Re, w Polsce rocznie na mieszkańca przypada tylko 235 dol. (660 zł) na ubezpieczenie na życie oraz 230 dol. (645 zł) na polisy majątkowe (średnia światowa to odpowiednio 364 dol. i 263 dol.). Pod względem wysokości składek w relacji do PKB Polska jest na 40. miejscu na świecie, ze składką 3,7 proc. PKB. Wyżej z naszej części Europy znajdują się Czesi (4 proc.) i Słoweńcy (5,9 proc.).






