Opinie
Na kryzys nie ma łatwej recepty - trzeba go po prostu przetrwać
Jeszcze w połowie mijającego roku wydawało się, że pojawia się jakieś światełko nadziei dla pogrążonej w spadkach giełdy i dzięki lepszym nastrojom na świecie także na warszawski parkiet napłyną zlecenia kupna.
Niestety, to światełko to był jedynie zbliżający się pociąg, co gorsza bez hamulców, w postaci nieoczekiwanego upadku jednej z legend amerykańskiej bankowości – Lehman Brothers.
Szalona lokomotywa prowadzona przez Wuja Sama, która ciągnęła nie tylko stracone miliardy dolarów zagranicznych banków w aktywach Lehman Brothers, ale także toksyczne odpady z rynku nieruchomości i innych banków, zniweczyła marzenia o wzroście kursów i giełdowych debiutach nowych firm.
Co przyniesie 2009 rok? Czy będzie tak zły dla inwestorów jak 2008? W najbliższym czasie może być gorąco, bo 20 stycznia następuje zaprzysiężenie nowego prezydenta USA, którego zapewne kolejne zapowiedzi zwiększenia wydatków na inwestycje infrastrukturalne wraz z prawie zerowymi stopami procentowymi mogą, przynajmniej na krótko, znów poprawić nastroje globalnych graczy.
Ale w dłuższym terminie nie widać czynników, które pobudziłyby zwyżki na rynku kapitałowym. Chociaż optymistycznych prognoz na pewno nie zabraknie. Trudno byłoby bowiem oczekiwać, że WIG20 mógłby powtórzyć aż tak zły wynik, z jakim kończy ten rok –spadek rzędu50 proc.
Nowa polityka gospodarcza, którą od Stanów Zjednoczonych skopiowała także Europa, wpompowując w system finansowy miliardy euro, pewnie przyniesie efekty, ale na trwały powrót zaufania trzeba będzie poczekać raczej dopiero do drugiej połowy przyszłego roku.






