Opinie
Korporacje walczą o kontrolę
W niektórych obszarach to globalne korporacje, a nie rządy, już przejęły lub starają się przejąć władzę nad społeczeństwami
Globalizacja w gospodarce – ale nie tylko – obejmuje coraz więcej obszarów, powodując nie tylko oczekiwany efekt skali, ale również wiele negatywnych skutków.
Za postępem globalizacji stoją przede wszystkim globalne korporacje, które potrafią w dowolnym miejscu na świecie zapewnić dostawę identycznego towaru, z reguły pod swoją wyłączną i chronioną marką, a nierzadko również identyczne usługi związane lub nie z oferowanymi wyrobami.
Dzięki swobodzie wymiany towarowej na świecie oraz swobodą przepływów kapitałowych i finansowych każdy rynek z lokalnego stał się prędzej czy później częścią rynku światowego lub globalnego.
Swoboda wymiany towarowej oraz przepływu kapitałów spowodowała przyspieszenie i wzrost gospodarczy praktycznie we wszystkich krajach.
Początki globalizacji
Nie wszystkie firmy działają w wymiarze globalnym, ale bardzo wiele z nich, działających na lokalnych lub regionalnych rynkach, ma ambicje stania się globalnym graczem.
Globalna działalność wymaga odpowiedniej organizacji, ale też odpowiedniej do skali działalności wielkości mierzonej bądź to rynkową kapitalizacją, bądź to wielkością sprzedaży. W ostatnich dzisięcioleciach wartość rynkowa czołowych koncernów światowych – we wszystkich dziedzinach – uległa zwiększeniu, a dodatkowo doszlusowały do czołówki – szczególnie z obszaru najnowszych technologii – nowe, świeżo powstałe przedsiębiorstwa (np. Microsoft, Apple, Nokia, Google, Facebook) lub też z peryferyjnych krajów, jak np. Gazprom lub Lukoil z Rosji, wielkie firmy z ChRL, jak np. Chine Mobile, ICBC.
Globalizacja nastąpiła przede wszystkim w obszarze produkcji i dystrybucji, a w późniejszej fazie w sektorze finansowym.
Istotnym impulsem dla przyspieszenia globalizacji w sektorze finansowym stało się uchylenie w 1999 roku przez rząd USA ustawy Glass Steagal z lat 30. XX wieku (zakazującej łączenia działalności bankowości komercyjnej i bankowości inwestycyjnej) pod presją wielkich banków amerykańskich.
Powstałe w wyniku tego uchylenia oraz rozluźnienia nadzoru wielkie instytucje finansowe (często zwane too big to fail) w bardzo szybkim czasie rozciągnęły swoją działalność na globalną skalę, czego między innymi rezultatem jest obecny system 24/7 prowadzenia operacji finansowych.
Banki zbyt duże, by upaść
Tak jak w procesie produkcji wyrobów materialnych na globalną skalę niezbędne są daleko zaawansowana technologia, standaryzacja oraz geograficzna alokacja produkcji (w celu minimalizacji kosztów),
tak i w sektorze finansowym zastosowano głównie modele i metody matematyczne dla „produkcji" nowych typów produktów finanso- wych opieranych masowo na różnych i zmieniających się klasach aktywów.
Szybko wzrastające przepływy finansowe wymagały nie tylko sprawnej obsługi w systemie 24/7, ale przede wszystkim „kreacji" nowych produktów zaspokajających wymogi systemu zarządzania (i nagradzania) aktywami w skali globalnej, co w rezultacie powodowało „oderwanie" się usług na rzecz gospodarki realnej na korzyść gospodarki wirtualnej, czyli mówiąc wprost – spekulacji.
Globalne korporacje stanowią największe wyzwanie, przed jakim stoją rządy umocowane w demokratycznych wyborach
Doskonałym przykładem są strukturyzowane produkty oparte na kredytach zabezpieczonych na nieruchomościach, które powszechnie zostały nazwane subprime loans. Przypomnijmy, udzielano pożyczek na zakup nieruchomości niewiarygodnym klientom pod zabezpieczenie w postaci nieruchomości, których wartość w ostatnich latach stale wzrastała (a więc poziom zabezpieczenia też wzrastał), a model, na którym oparto ocenę zabezpieczenia kredytu, przewidywał praktycznie nieskończony wzrost wartości nieruchomości.
Pęknięcie bańki na rynku nieruchomości na przełomie lat 2006 i 2007 spowodowało kryzys sektora finansowego (banków i towarzystw ubezpieczeniowych) w USA, który – jak się ocenia – kosztował amerykańskiego podatnika około 3,5 bln dolarów. Co gorsza, produkty wymyślone i wprowadzone na rynek w USA zostały w istotnej mierze ulokowane też w Europie, co w roku 2008 zaowocowało kryzysem sektora w takich krajach jak m.in. Irlandia, Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Belgia i pomocą publiczną ok. 2 bln euro.






