Surowce
Ceny ropy mają nie spadać przez 8 lat
Od środy ropa zdrożała o ponad 6 USD (+ ~4,7 proc.). To tempo niezwykłe, nawet w porównaniu z nieustanną zwyżką w ostatnich tygodniach i miesiącach. Bank Goldman Sachs doradza liniom lotniczym i firmom przewozowym kupować paliwo z wyprzedzeniem. Niedobory mogą wywindować cenę do 200 USD
Baryłka kupowana z dostawą za 8 lat sięgnęła dziś 140 USD wobec ponad 135 USD za tę z dostawą natychmiastową.
W nocy ze środy na czwartek cena ropy w Nowym Jorku pobiła rekord 135,09 dolarów za baryłkę. Analogiczna hossa trwa w Londynie. Po raz pierwszy od ponad 3 miesięcy baryłka ropy Brent z Morza Północnego kosztowała dziś więcej niż lekka ropa teksańska WTI - 135,14 dolara.
Tylko w tym roku cena ropy wzrosła o ponad jedną trzecią, tj. o 35 USD. Tylko w maju jej cena w Nowym Jorku poszła w górę o 19 proc., bijąc rekordy wszech czasów przez większość dni giełdowych. Od 2002 r. ceny ropy wzrosły już 6-krotnie. Według Goldman Sachs do 2010 r. ropa może osiągnąć poziom 200 USD.
Minister ropy Kataru powiedział, że kartel OPEC nie ma "magicznego rozwiązania", aby powstrzymać wzrost cen.
Cotygodniowy środowy raport amerykańskiej Energy Information Administration wykazał, że zapasy ropy surowej w kraju będącym największym na świecie konsumentem tego surowca spadły w ostatnim tygodniu aż o 5,4 mln baryłek. Spodziewano się w najgorszym wypadku spadku o połowę mniejszego.
- Ten raport dał rynkowi wszelkie powody do gwałtownego wzrostu skomentował wydarzenia Rob Kurzatkowski, cytowany przez Reutera analityk z Chicago.
Optymizmu nie przywrócił Sam Bodman, amerykański minister energetyki. Powiedział, że rząd nie może nic zrobić, by złagodzić ból planujących wyjazdy urlopowe konsumentów.
- Mamy nie zmieniającą się produkcję ropy i rosnący popyt - powiedział.
Ceny podbija taniejący dolar i rosnąca konsumpcja
Coraz więcej ekspertów ostrzega przed poważnymi skutkami tak gwałtownego wzrostu cen ropy i jej pochodnych dla koniunktury światowej. Mnożą się przykłady niebezpiecznych zjawisk z różnych krajów.
Z początkiem maja firma prognostyczna Ernst & Young Item Club wyraziła opinię, że oczekiwanie zwyżek cen ropy naftowej opiera się na rozsądnych podstawach. Czynniki, które ją napędzają, nie ustąpią w krótkim czasie. Zasadniczą kwestią jest dysproporcja podaży i popytu.
- Niektóre koncerny naftowe albo nie mają możliwości, albo nie są skłonne zwiększyć produkcji, podczas gdy popyt na ropę, zwłaszcza ze strony krajów rozwijających się, wydaje się niemożliwy do zaspokojenia - uważa Hetal Mehta z E&Y.
W ostatnich dniach w Indonezji, która jest członkiem OPEC (i importerem netto tego surowca), ogłoszono oficjalną podwyżkę cen paliw średnio o 28 proc.
We Francji strajkują rybacy, domagając się od rządu rekompensat za zwyżkę cen oleju napędowego. W środę Wspólnota Ekonomiczna Państw Afryki Zachodniej uznała, że ceny ropy stanowią "silny cios" dla koniunktury w regionie.
Ostatnie notowania w pigułce
Po przekroczeniu we wtorek po raz pierwszy w dziejach 129 USD, cena ropy w Nowym Jorku zamknęła się tuż poniżej tej granicy. W środę rano, jeszcze przed otwarciem giełdy w Nowym Jorku cena lekkiej ropy teksańskiej WTI w kontraktach na lipiec przekroczyła również 130 USD za baryłkę, pokonując jeszcze jedną, niewyobrażalną do niedawna granicę.
W posesyjnych notowaniach na nowojorskiej NYMEX cena ropy przeszła o 3:00 w czwartek nad ranem czasu polskiego osiągnęła w Singapurze poziom absolutnego rekordu 135,04 USD. Około 6:00 czasu polskiego cena spadała do 134,70 - 134,80 USD.
Analogiczna hossa trwała w Londynie na międzykontynentalnej giełdzie ICE Futures. Baryłka ropy Brent z Morza Północnego zdrożała tam dziś do rekordowych 135,14 USD, o 2,44 USD, czyli 1,8 proc. Po raz pierwszy od ponad 3 miesięcy kosztowała więcej niż lekka ropa teksańska WTI.






