Firmy
Inwestorzy zaczynają omijać Polskę
Wartość zagranicznych inwestycji może w tym roku spaść nawet do 10 mld euro. Jeszcze w 2007 r. była niemal dwa razy wyższa. Nowe projekty odkładają m.in. firmy budowlane i meblarskie
Kryzys wyhamowuje napływ inwestycji zagranicznych do Polski. Jak szacuje Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ), już w tym roku ich wartość zmniejszy się z ubiegłorocznych 17,8 mld euro do nawet 10 mld euro. Jeszcze gorzej ma być w 2009 r.
Zdaniem Sebastiana Mikosza, dyrektora w polskim oddziale Deloitte, liczba chętnych do inwestowania może stopnieć nawet o połowę. Zarówno wśród firm nowych, jak i tych, które w Polsce już są. – Kryzys zmniejszy konsumpcję, więc fabryki w Polsce będą musiały ograniczyć eksport. Możliwe, że nawet o 30 – 40 proc. rok do roku – uważa Mikosz.
Na spadek popytu już zareagowały gliwickie zakłady Opla, zatrzymując w ubiegłym tygodniu linie produkcyjne do końca października. Podobne cięcia czekają branże AGD i RTV, gdzie jeden z działających w Polsce wytwórców ekranów LCD już szykuje się do przejścia z trzyzmianowego na dwuzmianowy system pracy. Na tym się jednak nie skończy, bo część firm będzie musiała zastosować jeszcze boleśniejsze środki. Działająca w Bielsku-Białej firma Cooper Standard Automotive przymierza się do zwolnienia kilkudziesięciu pracowników.
Rysujący się kryzys zniechęca nowych inwestorów. Działający na rynku finansowym amerykański koncern Fidelity Investments niemal w ostatniej chwili odwołał uruchomienie w Katowicach centrum usługowego mającego zatrudniać prawie 1 tys. osób. W Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej firma z Belgii, która ma tam już dwie fabryki, zrezygnowała z zaplanowanej budowy trzeciego zakładu. Z kolei w Katowickiej SSE dwie inwestycje z branży meblarskiej i budowlanej, każda powyżej 100 mln zł, zostały zawieszone.
Zdaniem Ricka Lady, wiceprezesa Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce, sytuacja gospodarcza skłania przedsiębiorców do stosowania zasady wait and see – czekaj i przyglądaj się. Niektórzy mogą jednak chcieć wykorzystać kryzys. – Zachętą może się okazać osłabienie złotego. Dzięki niemu koszty pracy mogą spaść nawet o połowę – mówi Lada.
Eksperci tymczasem uważają, że inwestycyjna bessa może ominąć branże związane z optymalizacją produkcji. – W perspektywie średniookresowej do Polski mogą trafić inwestycje sektora finansowego z USA, który będzie szukał sposobów na cięcie kosztów – twierdzi Marcin Kaszuba z Ernst & Young.
Paweł Wojciechowski, prezes PAIiIZ, spodziewa się dalszego rozwoju sektora nowoczesnych usług. – Takie inwestycje są bardzo cenne dla polskiej gospodarki. Nawet jeśli nakłady inwestycyjne są niższe niż w przypadku sektora produkcyjnego – zaznacza Wojciechowski.
Opinia: Michał Boni, szef zespołu doradców premiera
Sprawdzamy na bieżąco nastroje wśród inwestorów i analizujemy bariery, jakie napotykają. Najpoważniejszą może być dostępność kredytów. W tym wypadku mamy kilka instrumentów, które w razie potrzeby można uruchomić, w tym już istniejące mechanizmy w BGK, które należy w nowej sytuacji zanalizować ponownie. Przeszkodą są też obowiązujące przepisy, mam nadzieję, że nowelizacja ustawy środowiskowej (jak i innych z pakietu „Przyjazne państwo”, który czeka na podpis prezydenta) rozwiąże część problemów. Nasz kraj jest atrakcyjnym miejscem dla inwestorów. Nie obawiałbym się, że nagle wszyscy się od nas odwrócą. Nawet jeśli firmy będą weryfikowały swoje plany – myślę, że będzie to niewielka skala.






