Firmy
Polskie stocznie wciąż bez pieniędzy od inwestora
Mimo wydłużenia terminu, SPFG nie zapłacił za wylicytowany w maju majątek stoczni. Resort skarbu twierdzi, że nowym inwestorem może zostać rządowy katarski fundusz QIA
Zarejestrowany na Antylach Holenderskich fundusz Stichting Particulier Fonds Greenrights, nie zapłacił do poniedziałku do północy prawie 380 mln zł za majątek, wylicytowany w majowym przetargu.
Na miejsce funduszu wejdzie rządowy (souvereign wealth fund) katarski fundusz Quatar Investment Authority. Jeśli do transakcji nie dojdzie - Polska zarządza od pierwszego inwestora odszkodowania.
Jeżeli z jakichś powodów nie uda się sfinalizować transakcji do końca sierpnia, wtedy zalecę zarządcy kompensacji, czyli Agencji Rozwoju Przemysłu, aby wszczęła postępowanie w stosunku do dotychczasowego inwestora, które będzie polegało na tym, aby oczekiwać i żądać odszkodowań czy przepadku wadium (Aleksander Grad)
Istniejąca od 2005 r. QIA należy do rodziny Al Thani. Jego prezes, Hamad bin Jassim bin Jabr Al Thani, jest jednocześnie premierem Kataru. Więcej o funduszu
- To jedna z najpoważniejszych instytucji finansowych na świecie, ma udziały w giełdzie londyńskiej, ostatnio kupiła wart wiele miliardów euro pakiet akcji Porsche – powiedział Grad, który informację o nowym inwestorze otrzymał od ambasady katarskiej. Rząd Kataru za pośrednictwem tej spółki inwestuje zyski, pochodzące ze sprzedaży gazu.
Co dalej z majątkiem stoczni?
Sytuacja jest co najmniej trudna. Komisja Europejska zgodziła się bowiem - już po raz drugi - na przedłużenie obowiązywania terminu stoczniowej specustawy, na mocy której rząd sprzedawał w przetargach majątek stoczni, tylko do końca sierpnia.
W dodatku była to zgoda warunkowa - unijna komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes wydała decyzję przy założeniu, że istnieje już wiążąca umowa sprzedaży aktywów. Chodziło tylko o przesunięcie terminu zamknięcia transakcji, czyli dokonania płatności i transferu majątku do nowego właściciela.
Jak podkreślają prawnicy, wiele zależy właśnie od tego, czy umowa, jaką inwestor podpisał ze Skarbem Państwa, dawała mu możliwość odstąpienia od transakcji. Treści tej umowy nie znamy, więc trudno wyrokować. Gdyby takich zapisów nie było, Skarb Państwa może oczywiście dochodzić odszkodowania w sądzie lub arbitrażu, jednak ze względu na przewlekłość takiego postępowania byłaby to wyjątkowo mało efektywna metoda ratowania stoczni - a taki był cel specustawy.
– Jeśli inwestor nie zapłaci, wracamy do sytuacji, której rząd starał się uniknąć, tworząc specustawę: majątek zakładów, za który jeszcze nie zapłacono, trafia w ręce syndyka. Wydaje się, że w tym scenariuszu szansa, że przedsiębiorstwo stoczni zachowa integralność i będzie kontynuować dotychczasową produkcję, byłaby bardzo mała – mówi “Rz” Cezary Wiśniewski, partner w kancelarii Linklaters.
Jeśli KE zgodzi się na wydłużenie terminu obowiązywania specustawy, a także dalszą sprzedaż majątku w jej trybie, resort skarbu może próbować ponownie zaoferować niesprzedane aktywa stoczni na przetargach. – Oprócz składników majątku wylicytowanych przez SPFG mamy jeszcze 12 innych, których nie oferowaliśmy dotąd w przetargach, bo w pierwotnej wersji obowiązywania specustawy było na nie zbyt mało czasu – mówił „Rzeczpospolitej” Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu.
– Teraz możemy sprzedawać je wszystkie. Co innego, gdy Bruksela powie „nie”. Wariant, który będzie trzeba wówczas zastosować, jest znacznie mniej optymistyczny. Zgodnie ze specustawą prezes Agencji Rozwoju Przemysłu musi umorzyć postępowanie kompensacyjne. Niesprzedany majątek wchodzi w skład masy upadłościowej i trafia do syndyka. Czy resort skarbu ma szansę dochodzenia 380 mln zł od spółki SPFG, gdyby ich nie zapłaciła? – Naszym zdaniem majątek stoczni nie ma wad prawnych – mówi „Rzeczpospolitej” wiceminister skarbu. – A my zawarliśmy z inwestorem umowę, której niedotrzymanie uprawnia nas do dochodzenia jej realizacji przez drugą stronę przed sądem.






