Firmy
Zaostrza się podziemny protest w kopalni Budryk
Ponad 400 górników pierwszej zmiany zeszło w piątek pod ziemię w kopalni w Ornontowicach. Nie oznaczało to jednak końca trwającego od 17 grudnia strajku – ponad 150 zjechało jedynie pod pretekstem prowadzenia prac konserwacyjnych, w rzeczywistości rozpoczęło strajk okupacyjny na głębokości 700 i 1050 metrów.
Cztery protestujące związki (Sierpień ’80, Jedność Budryka, Kadra i Związek Ratowników) zwróciły się do wojewody śląskiego, by sprawa Budryka stanęła na Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego. To jednak niemożliwe – m.in. dlatego, że związki w Budryku nie działają jednomyślnie (nie strajkują m.in. „S” i Związek Zawodowy Górników w Polsce).
Prezes kopalni Piotr Bojarski uważa strajk za nielegalny. – Panowie nie mogą być bezkarni, jeśli ja im odpuszczę, to odpowiem za straty w spółce Skarbu Państwa – przekonuje.
„Od stwierdzania nielegalności strajku jest sąd. Uzurpowanie sobie prawa do stwierdzania nielegalności strajku przez prezesa jest karygodnym przejawem złej woli i prowadzenia polityki konfrontacji” – napisał w oświadczeniu Bogusław Ziętek, szef Sierpnia ’80.
Na piątek planowano kolejne rozmowy w sprawie załagodzenia konfliktu.– Jak można rozmawiać, skoro na dole mamy górników okupujących kopalnię? Musimy ustalić, kto dokładnie tam jest, bo odpowiadamy za ich bezpieczeństwo – mówi Bojarski.
– Za bezpieczeństwo odpowiadamy my, dostarczamy posiłki, ubrania i koce przy pomocy PCK, ustalamy, gdzie są – ripostuje Krzysztof Łabądź z Sierpnia ’80 w Budryku. Dodaje, że strajkujący są gotowi na rozmowy o każdej porze.
– W Ornontowicach potrzebne są mądre, ale radykalne rozwiązania – uważa Wacław Czerkawski, wiceszef ZZGwP.
– Pierwsza sprawa to ludzie – 80 proc. załogi nie strajkuje, a dostanie niższe dniówki przestojowe – dodaje Dominik Kolorz, szef górniczej „S”.. – Okaże się, że rodziny strajkujących zbankrutują szybciej niż kopalnia – uważa Bojarski. Budryk odnotował od 17 grudnia ok. 25 mln zł utraty przychodów (po dziesięciu miesiącach 2007 r. miał ok. 50 mln zł zysku). Strajkujący domagają się podwyżki o ok. 600 zł jako wyrównania płac do poziomu Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której Budryk zostanie włączony lada dzień. Mają dostać ok. 400 zł.






