Gospodarka
Uncja złota może zdrożeć już wkrótce nawet do 1300 dol. z obecnych 1100 dol.
Według analityków obecna korekta cen złota ma się zakończyć nie później niż w połowie stycznia
Co do tego, jak będzie dalej, analitycy są podzieleni. Jedni sądzą, że cena zatrzyma się na 1300 dol., by potem spaść nawet do 1000 dol., ale nie mniej. Inni zapewniają, że i 2500 dol. za uncję jest możliwe.
Zwolennicy teorii zrównoważonego popytu na złoto uważają, że dolar już nie będzie słabł, a ożywienie na światowych rykach przyniesie wzrost popytu na nadal tanie akcje. Więc złoto najlepsze czasy ma już za sobą. Ich krytycy wskazują, że złoto, chociaż w tym roku dało zarobić mniej niż np. inwestycje w metale przemysłowe czy nawet w ropę, to i tak zyskało wobec wszystkich walut. Przypominają, że popyt będzie rósł w Indiach, oraz w Chinach, gdzie rząd namawia obywateli do kupowania nie tylko sztabek i monet, ale i biżuterii.
18 proc. światowych rezerw złota zgromadziły banki centralne
Chętnych na kupno złota nie będzie brakowało i na Bliskim Wschodzie, który wciąż zarabia na ropie. Swoje rezerwy będzie zwiększała również Rosja. Wiele zależy także od tego, jak będą zachowywały się banki centralne. W 2009 r. kupiły 429 ton tego kruszcu (200 ton nabył od Międzynarodowego Funduszu Walutowego Bank Indii). Fundusz chce w tym roku pozbyć się ponad 170 ton. – Trochę już późno, aby budować majątek ze złota – mówi “Rz” prof. Peter Morici z Uniwersytetu Maryland. Jego zdaniem ten metal jednak podrożeje, bo nadal nastroje na rynkach będą słabe, a zaufanie do gospodarki USA długo nie powróci.
– Złoto pozostaje dzisiaj najlepszą kotwicą finansowego ubezpieczenia. Sytuacja światowej gospodarki jest nadal niepewna – mówił tuż przed Bożym Narodzeniem prezes banku centralnego Sri Lanki Nivard Caabral. Kilka dni wcześniej kupił od MFW 10 ton złota.






