Gospodarka
Traktat, który nikogo nie zadowala
- Talaga: Nadchodzi nowa Unia, grajmy o nią ostrożnie
- Semka: Polacy, nic się nie stało?
- Cieślak-Wróblewska: Musimy mieć silne argumenty
- Dlaczego Czesi odrzucili traktat
- Szczyt zazielenił rynki w Europie
- "Ani panaceum, ani trucizna"
- Ratyfikacja tak, ale jaką większością
- Scenariusze dla Polski
- Kaczyński: Pakt fiskalny to obowiązki bez praw
- Odrzucenie paktu fiskalnego nie osłabia pozycji Czech w UE
Polska musi przejść do ofensywy i walczyć, aby pakt fiskalny był dla nas korzystny
Ostateczny kształt paktu fiskalnego nie jest sukcesem Polski. Rząd stawiał sobie za cel uczestnictwo we wszystkich posiedzeniach eurogrupy. Udało nam się jednak, dzięki stawianemu w ostatnim czasie oporowi, zablokować na jakiś czas zapisy, które prowadziłyby do powstania wąskiego grona krajów UE, które narzucałyby innym członkom na przykład politykę fiskalną. Tego domagała się Francja.
– Francuzi byli wściekli – opowiada "Rz" bliski współpracownik premiera Donalda Tuska. Dlaczego? Bo Polska zablokowała pomysły prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego, aby spotkania strefy euro przekształciły się w osobny byt polityczny. – Francuzi chcieli, by posiedzenia strefy euro w przyszłości zmieniły się w osobne ciało UE decydujące o tak ważnych sprawach jak np. podatki – opowiada nasz informator. Potwierdza to europoseł PO Paweł Zalewski. – Paryż chciał stworzyć odrębną organizację z własnym sekretariatem, spotkaniami parlamentarzystów itp. Oznaczałoby to de facto utworzenie drugiej Unii – mówi "Rz" europoseł.
Dlaczego rządowi nie udało się spełnić wcześniejszej obietnicy uczestnictwa we wszystkich szczytach euro, choć bez prawa głosu? Zdaniem politologów i prawicowej opozycji Polska zbyt późno wzięła się do ostrych negocjacji o kształt paktu fiskalnego. Nie przygotowaliśmy także realnej strategii, jak grać o własne interesy. – Kluczowym błędem było pasywne przystanie w grudniu na to, aby Francja zaczęła budować Unię poza Unią – mówi "Rz" europoseł PiS Konrad Szymański. Dr Przemysław Żurawski vel. Grajewski, ekspert unijny z Uniwersytetu Łódzkiego, przypomina, że premier po grudniowym szczycie, na którym ustalano jego pierwszą wersję, ogłosił sukces, a dopiero później zaczął protestować przeciw jego konkretnym zapisom. Pakt fiskalny przypieczętował podział Unii na cztery grupy: państw strefy euro, krajów takich jak Grecja, które zaraz z niej zostaną wypchnięte, państw spoza strefy, które go popierają, oraz Czechy i Wielką Brytanię.
Nawet politycy PO wskazują, że o ostatecznym znaczeniu paktu zdecyduje praktyka. – Wiele zapisów jest niedookreślonych – mówi Zalewski. Tak jest na przykład z definicją szczytów unijnej "25" i "17". Czym de facto będą się zajmowały, jakie decyzje podejmowały, będzie się wykuwać w praktyce. Na tę batalię Polska powinna być przygotowana lepiej niż dotychczas.






