Gospodarka
Regiony boją się, że stracą miliardy złotych dotacji
Projekty środowiskowe warte prawie 33 mld zł zniknęły z listy kluczowych inwestycji. Ministerstwo tłumaczy kolejność odchudzania poprzedniej listy niejasnościami wokół niektórych projektów. W samorządach w całym kraju wrze. Padają oskarżenia, że rząd mści się na regionach, które nie poparły PO w wyborach
W wielu regionach rozpętała się burza, po tym jak w piątek resort rozwoju regionalnego ogłosił listę projektów kluczowych, które będą finansowane z pieniędzy UE. Największych cięć dokonano w programie „Infrastruktura i środowisko”, głównie w inwestycjach środowiskowych.
Jednym z regionów najbardziej stratnych jest Podkarpacie. Z listy wypadły projekty ekologiczne o wartości ponad 2,9 mld zł, w tym tak strategiczne dla regionu, jak budowa zbiornika wodnego Kąty-Myscowa w Beskidzie Niskim, zagospodarowanie terenów posiarkowych w okolicach Tarnobrzega czy budowa wałów przeciwpowodziowych na podkarpackich rzekach.
– Te przedsięwzięcia miały też ożywić region turystycznie i dać możliwość zarobienia mieszkańcom. U nas nie ma dużych przedsiębiorstw. To najbardziej ekologiczny region w Europie, a zarazem jeden z najbiedniejszych, i dla mieszkańców dochody z turystyki są jedyną szansą na godziwe życie – mówi rozgoryczony Stanisław Pankiewicz, wójt gminy Jasło i przewodniczący Związku Dorzecza Rzek Wisłoki.
Samorządy liczą straty
W Podlaskiem samorządy mogą stracić blisko 245 mln zł dotacji z UE. MRR za nieistotną uznał m.in. inwestycję dotyczącą gospodarki odpadami i ściekami w dorzeczu Biebrzy oraz śmieci z terenów Puszczy Białowieskiej.
– To dla nas katastrofa – mówi Stanisław Szleter, wójt Grajewa i prezes Stowarzyszenia Samorządów Dorzecza Biebrzy. Zapowiada, że wkrótce stowarzyszenie podejmie decyzję, czy kontynuować prace.
– Składowisko śmieci w Hajnówce zostanie wkrótce zamknięte. Będziemy je musieli wozić gdzie indziej, wzrosną koszty, które pokryją mieszkańcy – mówi starosta powiatu hajnowskiego Włodzimierz Pietroczuk. Władze Hajnówki liczyły na 32 mln euro. – Mamy pełną dokumentację i choćby jutro możemy zaczynać inwestycje – zaznacza burmistrz miasta Anatol Ochryciuk. Działacze podlaskich środowisk ekologicznych twierdzą, że rząd odpuścił ochronę środowiska na rzecz innych inwestycji, którymi będzie mógł się szybko pochwalić i wykazać, że wywiązuje się z obietnic wyborczych. – To zabójcza strategia i za kilka lat będziemy mieli poważny kłopot z dzikimi wysypiskami w Puszczy Białowieskiej – uważa Rafał Kosno, prezes Stowarzyszenia Federacja Zielonych w Białymstoku.
Zachodniopomorskie straciło prawie wszystkie inwestycje ekologiczne. Mieszkańcy Szczecina dalej więc będą pić wodę zanieczyszczoną przez szamba zlokalizowane w gospodarstwach wokół jeziora Miedwie. Wśród kluczowych projektów nie znalazła się obliczona na 240 mln zł kanalizacja dla setek wsi wokół jeziora, które jest źródłem wody pitnej dla 400-tysięcznego Szczecina. – Ten projekt był na szóstym miejscu pod kątem liczby ludności i zasięgu oddziaływania – tłumaczy burmistrz Pyrzyc Kazimierz Lipiński, a zarazem szef Związku Gmin Zlewni Jeziora Miedwie. Związek starał się o dofinansowanie już w poprzednim okresie. Do czasu ogłoszenia decyzji zapewniano ich o pewnym miejscu na liście indykatywnej.
Wzburzeni politycy
Rozczarowani są nie tylko samorządowcy. Posłanka PO Magdalena Kochan nie może zrozumieć, jakimi kryteriami kierowało się ministerstwo.
– Rząd zakpił sobie z Opolszczyzny – wzburzył się opolski poseł PiS Sławomir Kłosowski, kiedy z kluczowych projektów wycięto wszystkie projekty środowiskowe, w tym remont zapory w Nysie i oczyszczalnię Jeziora Turawskiego.
MRR, które przygotowywało skróconą wersję listy projektów kluczowych, broni się, że regiony nic nie straciły, bo mogą przystąpić do otwartych konkursów. Ale to słaba pociecha. – Jak możemy konkurować z kimś innym, skoro jest tylko jeden taki Sandomierz i jedyna taka starówka w świecie – pytają retorycznie władze sandomierskiego urzędu. – Po co konkurs na rekultywację terenów posiarkowych, skoro tylko tam wydobywano kiedyś siarkę i pozostał księżycowy krajobraz – dodaje b. wiceminister rozwoju regionalnego Władysław Ortyl, senator PiS z Podkarpackiego. – Biebrza czy Puszcza Białowieska to unikalne rezerwaty w kraju i nie mają konkurencji – zaznacza szef podlaskiej PO Robert Tyszkiewicz.






