Prywatyzacja
Rok skromnych prywatyzacji
Prywatyzacja 2011 r. w pigułce: przychody niższe o prawie 3 mld zł od zakładanych, nowi inwestorzy w 119 firmach, dwa duże debiuty giełdowe, fiasko (przewidywane) sprzedaży akcji Lotosu i PKO BP do spółki z BGK
„W przyszłym roku będziemy na bieżąco szukać inwestorów zarówno dla tych firm, które dotąd ich nie znalazły, jak i tych, których sprzedaż od początku była zaplanowana na 2011 r. – mówił były już minister skarbu, Aleksander Grad, we wrześniu ubiegłego roku. - Główne przychody pochodzić będą ze sprzedaży pakietu akcji PGE, dwóch spółek farmaceutycznych, uzdrowisk, firm chemicznych". I jeszcze: „Przychody będą pochodzić między innymi ze sprzedaży spółek nadzorowanych teraz przez innych ministrów, na przykład infrastruktury, gospodarki czy środowiska".
Gdyby oceniać wykonanie planu prywatyzacji w kontekście tych słów, bilans nie byłby imponujący. Akcji PGE nie sprzedano, zapowiedzi dotyczące firm chemicznych udało się zrealizować tylko w stosunku do dwóch spośród nich i to za pośrednictwem innej spółki z branży, częściowo kontrolowanej przez Skarb Państwa.
W sierpniu Zakłady Azotowe Tarnów, których największym udziałowcem (32 proc.) jest właśnie państwo, kupiły 52,34 proc. akcji Polic. W październiku – 40,86 proc. akcji Zakładów Azotowych Kedzierzyn. W ten sposób pod egidą tarnowskich Azotów powstał de facto państwowy holding chemiczny.
Choć Polfa Warszawa ma potencjalnego inwestora w postaci Polpharmy, transakcja szacowana na 1 mld zł czeka na zgodę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Nawet gdyby urząd wydał ją w ostatnich dniach roku, wpływy ze sprzedaży Polfy zasilą budżet dopiero w 2012 r. (najpierw muszą trafić do państwowego Polskiego Holdingu Farmaceutycznego, który ma większość w spółce).
Zresztą nic nie jest jeszcze stuprocentowo przesądzone, bo właściciel Polpharmy, biznesmen Jerzy Starak, dowiódł przy okazji niedoszłej fuzji z Gedeon Richter, że jeśli sprawy przestają iść po jego myśli, potrafi wycofać się z planowanej inwestycji nawet tuż po uzyskanej aprobacie ze strony urzędu antymonopolowego. UOKiK pobłogosławił za to drugą farmaceutyczną transakcję, ciągnącą się od lat, czyli przejęcie ostatniego państwowego Cefarmu przez spółkę PCZ. Skarb Państwa zarobi na niej jednak zaledwie 80 mln zł.
Mimo niezrealizowanych obietnic i braku spektakularnych transakcji, do jakich przyzwyczaiły nas poprzednie lata, Skarb Państwa, jak przewidywaliśmy, nie miał kłopotów z realizacją zapisanego w budżecie celu – 15 mld zł przychodów prywatyzacyjnych. Co prawda w połowie grudnia brakowało jeszcze prawie 2 mld zł, a to oznacza wykonanie 86 proc. planu, ale przed końcem roku może dopiąć jeszcze kilka umów warunkowych (choćby wspomniany Cefarm).
Pomysł na sprzedaż spółek nadzorowanych przez innych ministrów powieść się nie mógł, bo żaden z innych resortów nie kwapił się do przekazania resortowi skarbu nadzoru nad swoimi spółkami. Zresztą sam projekt ustawy o nadzorze, zakładający takie rozwiązanie, utknął w Sejmie przed wyborami, a w międzyczasie w otoczeniu premiera pojawiły się konkurencyjne projekty, jak koncepcja Funduszu Majątku Narodowego. Może w przyszłym roku, bo jak deklaruje rzeczniczka resortu skarbu, Magdalena Kobos, ministerstwo „wraca do tego pomysłu". - Projekt ustawy został zgłoszony do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów – dodaje Kobos.
Jedyną spośród firm stojących dotąd w rozkroku między dwoma ministerstwami, której akcje udało się sprzedać w ofercie publicznej, była Jastrzębska Spółka Węglowa. Szacowane 2 mld zł za akcje Katowickiego Holdingu Węglowego pozostały poza zasięgiem tegorocznego budżetu. Prywatyzacyjna miotła nie tknęła też spółek z grupy PKP. I mało prawdopodobne, by stało się to w 2012 r.
Akcje dużych spółek sprzedawano w 2011 r. głównie poprzez giełdę. W ten sposób do inwestorów trafiły pakiety m.in. Tauronu, PZU, BGŻ, Centrozapu i Mostostalu Zabrze. Największe giełdowe prywatyzacje: BGŻ i JSW analitycy uznali za klapę. W przypadku BGŻ zamiast planowanych 37 proc. akcji Skarb Państwa sprzedał tylko 12 proc., obniżając cenę sprzedaży o jedną trzecią wobec maksymalnej.
Nie doszło za to do zapowiadanej oferty publicznej PKO BP. Łącznie z Bankiem Gospodarstwa Krajowego resort chciał sprzedać 15,25 proc. akcji. Fiaskiem zakończyła się też trwająca ponad rok próba dokończenia prywatyzacji Lotosu, choć to akurat było do przewidzenia, bo koncernem zainteresowane były głównie firmy rosyjskie.






