Rozmowa
Prezes PZU: Ten debiut śnił mi się po nocach
Trzy pytania do prezesa Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń w dzień największego debiutu w historii warszawskiej giełdy
"Rz": Jak ocenia Pan debiut PZU? Czy spełnił oczekiwania, jakie Pan z nim wiązał?
Andrzej Klesyk: Ten debiut śnił mi się po nocach, był moim marzeniem od samego początku sprawowania funkcji prezesa i wreszcie się spełnił. Jutro przyjdziemy do pracy i będziemy pracować tak jak zwykle, a nawet bardziej intensywnie i z większą odpowiedzialnością. Bo to, co obiecaliśmy naszym akcjonariuszom, czyli 253 tys. osób, musimy zrealizować. Nie ma innej opcji. Musimy pracować nad realizacją naszej strategii, poprawiać ofertę i wyniki finansowe.
Ile da się zarobić na akcjach PZU i kiedy najlepiej je sprzedać?
Zarobek zależy od tego, kiedy wyjdzie się z inwestycji. Ciągle mam nadzieję, że trzymanie akcji PZU w dłuższym okresie będzie lepszą inwestycją niż szybka sprzedaż. Mam nadzieję, a nawet pewność, że wartość, jaka drzemie w PZU, zarówno po stronie efektywnościowej jak i strategicznej, jest ogromna i w kolejnych miesiącach i latach będzie się ona pokazywać. Mam nadzieję, że będziemy mieli więcej dni "zielonych" niż "czerwonych".
Co ten debiut oznacza dla najważniejszych akcjonariuszy i spółki?
Debiut PZU to postawienie kropki nad i nad ugodą dotyczącą dezinwestycji. Eureko wychodzi z inwestycji w sposób czysty i kontrolowany. Zarobiło całkiem przyzwoicie i wciąż jest inwestorem posiadającym teraz 13 proc. akcji. Po bardzo długim okresie walki mamy dwóch akcjonariuszy, których interesy są zbieżne. Są zainteresowani tym samym, czyli budowaniem wartości spółki.






