Rozmowa
Talanx za Wartę zapłacił dużo
Ciekawe, że aż tyle za Wartę zapłacono, bo mówiąc wprost, wycena była gigantyczna - mówi "Rz" Andrzej Klesyk, prezesem PZU
Gdy usłyszał pan kto przejmuje Wartę, co pan pomyślał?
Po pierwsze pomyślałem, że to ciekawe, że aż tyle za nią zapłacono, bo mówiąc wprost, wycena była gigantyczna. Po drugie, że Talanksowi bardzo zależy na sukcesie swojego IPO. A po trzecie, skoro zapłacili tak dużo i w tym roku mają debiutować na giełdzie, to chyba nie będą zachowywać się nieracjonalnie i rozpoczynać np. wojny cenowej, żeby zdobyć rynek. Wysoka cena transakcji jest pewnego rodzaju gwarancją, że do tego nie dojdzie.
Na miejscu nowego właściciela, zmieniałby pan markę Warty?
Potrzeba bardzo dużo pieniędzy, żeby wprowadzić nową markę z sukcesem. A marka „Warta" ma ogromną wartość. Zatem, jeśli ja byłbym w tej sprawie decydentem, to tej marki bym nie zmieniał.
Abstrahując od cen, coś się zmieni?
Moim zdaniem niewiele.
Pojawiły się głosy, że moglibyście porozumieć się z Talanxem i np. stosować silniejsze negocjacje z warsztatami czy bankami.
Nie możemy prowadzić żadnych działań sprzecznych z polskim prawem, ani dać jakiegokolwiek pretekstu do zarzutów o jakąkolwiek zmowę. Natomiast współpraca w tworzeniu rynku jest jak najbardziej realna i interesująca. Prowadzimy ją zresztą także wspólnie z innymi ubezpieczycielami w ramach PIU. Mówię np. o koniecznej regulacji rynku kancelarii odszkodowawczych. Brak takich regulacji jest szkodliwy przede wszystkim dla klientów, którzy często padają ofiarami nieuczciwych pracowników tego rodzaju firm. Mamy przykłady działań jaskrawie nieetycznych. Inny temat to ubezpieczenia szpitali – tu jako rynek ponieśliśmy tu porażkę. PIU wielokrotnie rozmawiało z ustawodawcą i urzędnikami ministerstw tłumacząc jak wysokie będą koszty nowego ubezpieczenia. Na próżno. Po wejściu w życie nowych przepisów szpitale podnoszą larum, że polisy są drogie. Tak, są drogie, ale ubezpieczane ryzyko ogromne.
Ciężko mi jednak wyobrazić sobie w dzisiejszych czasach współpracę operacyjną pomiędzy ubezpieczycielami. To na odległość śmierdzi nielegalnymi działaniami. Jestem sobie jednak w stanie teoretycznie wyobrazić prowadzenie z jakimś podmiotem wspólnego back-office.
VIG powołał ostatnio w ramach grupy spółkę likwidacyjną VIG Ekspert. To dobry pomysł na redukcję kosztów?
VIG w Polsce posiada kilka podmiotów ubezpieczeniowych i jest to naturalny kierunek dla nich. PZU takich kroków nie będzie podejmowało, bo nie wiąże się to z redukcja kosztów.
Szef KNF rekomenduje ubezpieczycielom wypłatę maksymalnie 75-proc. dywidendy. Czy to nie nadmierna ostrożność nadzoru?
Zarząd PZU będzie rekomendował wypłatę dywidendy zgodnie z wytycznymi nadzoru. PZU jest instytucją, na którą patrzy cały rynek. Tak naprawdę, to nie widzę potrzeby negocjacji z nadzorem. Mówimy o dywidendzie de facto niższej o 15-20 pkt proc.. A i tak przecież nie zamierzaliśmy rekomendować wypłaty 100 proc. zysku. Zatem dramatu dla naszych inwestorów nie ma.
Komentując zalecenia nadzoru należy jednak pamiętać, że nie wszystkie firmy ubezpieczeniowe są w tak dobrej, jak PZU, kondycji. Przypomnijmy, że gdy w 2010 r. było wiele szkód katastroficznych, okazało się, że część firm ma problem z utrzymaniem właściwych wskaźników wypłacalności. Reasumując, w czasach spokojnych, rekomendacja KNF byłaby zbyt dużą ostrożnością, ale gdy zaczynają się problemy, a nigdy nie wiemy kiedy znów doświadczymy powodzi, czy nawałnic nie jest to przesadne dmuchanie na zimne.
Czyli w minionych latach brakowało podejścia ostrożnościowego ze strony nadzoru?
Po dotychczasowych ruchach KNF widać, że nowy szef nadzoru chce grać dużo bardziej aktywną rolę niż poprzedni. Nie jest moja rolą oceniać działania nadzoru. wydaje się jednak, że bardziej aktywny nadzór w ciężkich czasach jest pożądany.
A z punktu widzenia zarządzania firmą takie mieszanie się regulatora nie utrudnia pracy?
Inicjatywy KNF, nazywane przeze mnie żartobliwie „listami pasterskimi", nie wpływają na codzienną działalność operacyjną firmy. One dotyczą ważnych, systemowych kwestii, przypominają np. o tym, że ubezpieczenia nie mogą być sprzedawane poniżej kosztów. Nam taka sytuacja bardzo odpowiada, bo widzieliśmy jak zakończyły się dwa lata temu działania niektórych ubezpieczycieli pod hasłem „teraz dam zaporowo niską stawkę, zdobędę rynek, a kiedyś zacznę zarabiać". Skończyło się to stratą całego sektora rzędu 1 mld zł.






