Komentarz
Światowe ambicje polskich firm
- Zgodnie z obiegową opinią kryzys jest świetnym okresem na fuzje i przejęcia. Wyceny przedsiębiorstw znacząco spadają, a szefowie czy właściciele tych firm, które wpadły w tarapaty, zdecydowanie chętniej rozmawiają z potencjalnymi inwestorami - pisze Andrzej Krakowiak
Jednocześnie jednak każda spółka pięć razy się zastanawia przed wydaniem znaczącej kwoty, a i dostęp do finansowania bardziej ryzykownych przedsięwzięć jest przez banki mocno ograniczony.
W efekcie rynek fuzji i przejęć się kurczy. Już w ubiegłym roku wartość takich transakcji w Polsce spadła do 4,7 mld euro (z ponad 8 mld rok wcześniej). Zgodnie z prognozami – na podsumowanie trzeba jeszcze zaczekać – w tym roku będzie jeszcze niższa.
Mimo to kolejne firmy dochodzą do wniosku, że współpraca ze światowym potentatem może być dla nich korzystna. Najnowsze przykłady potwierdzające tę tezę opisujemy dziś w "Rzeczpospolitej". Japoński Canon ogłosił wezwanie na 100 proc. Optopolu, a koreański Samsung kupił od Amiki zakłady, nie wykluczając w przyszłości zaangażowania kapitałowego w firmę z Wronek.
Optopol i Amikę zdecydowanie więcej dzieli, niż łączy. Pierwszy produkuje skomplikowaną, niszową aparaturę optyczną opartą na własnych technologiach, druga – masowe, tanie urządzenia AGD. Łączy je to, że dzięki współpracy/połączeniu z globalnymi koncernami wchodzą do światowej pierwszej ligi w swoich branżach. Oby podobnych przykładów przybywało. Biznesowe ambicje polskich spółek od lat wykraczają przecież poza granice kraju.






