Media i Internet
Na darmowym Internecie także można zarobić
- Czy darmowy i powszechny dostęp do Internetu jest dla Polski szansą czy zagrożeniem? Czy umożliwi rewolucję cywilizacyjną, czy raczej zahamuje rozwój nowych mediów na lata? – pyta Jakub Bierzyński, prezes Omnicom Media Group
Dwa tygodnie temu „Gazeta Wyborcza” opublikowała szczegóły projektu Urzędu Komunikacji Elektronicznej, którego wdrożenie miałoby zapewnić powszechny, bezpłatny dostęp do Internetu dla wszystkich gospodarstw domowych w Polsce. Projekt wzbudził gorący spór pomiędzy ekspertami od telekomunikacji chwalącymi rozmach i wyobraźnię urzędu, a przedstawicielami firm telekomunikacyjnych, bez wyjątku krytykujących zamierzenia UKE. Czy rzeczywiście darmowy, powszechny dostęp do Internetu jest dla Polski szansą czy zagrożeniem? Czy to prosty sposób na rewolucję cywilizacyjną, czy wręcz odwrotnie – zahamowanie rozwoju nowych mediów na lata? Kto ma rację w tym sporze?
Projekt UKE wiąże się z planowanym przetargiem na ogólnopolskie częstotliwości radiowe w zakresie 2,5 – 2,69 GHz. Pasmo to pozwala na transmisję danych, a więc telewizji, telefonii komórkowej czy świadczenie usług bezprzewodowego Internetu. Operatorzy, którzy starają się o koncesję na nadawanie w tym paśmie, będą zobowiązani w warunkach przetargu do rezerwacji 20 proc. pojemności pasma na potrzeby bezpłatnego świadczenia dostępu do sieci. Operator, który zobowiąże się do szybkich inwestycji w infrastrukturę pozwalających na dotarcie z usługą do 25 proc. mieszkańców w co najmniej 200 gminach oraz taki, który podwoi tę liczbę w minimalnym czasie, może liczyć na zwiększoną liczbę punktów przesądzających o zwycięstwie w przetargu. Najwyżej punktowane będzie zobowiązanie do wybudowania infrastruktury pozwalającej na uruchomienie takiej oferty nie później niż za cztery lata. To bardzo śmiały projekt powielający pomysł amerykańskiej komisji łączności. Najpoważniejszym problemem, jest to, czy oferta bezpłatnego dostępu nie zabije rynku komercyjnego.
Prawie jak w USA
W Ameryce Północnej, gdzie rynek telekomunikacyjny jest znacznie bardziej konkurencyjny niż w Europie, szczególnie rynek telefonii lokalnej, klienci od dawna przyzwyczajeni są do bezpłatnych ofert dających nielimitowane połączenia lokalne lub nieograniczone rozmowy w ramach jednej opłaty abonamentowej. Oferty tego rodzaju są na Polskim rynku nowością dla klientów i operatorów. UKE świadomy interesów operatorów oraz właścicieli treści prezentowanych w Internecie wprowadził do projektu istotne ograniczenia dostępności. Po pierwsze – sesja nie może trwać dłużej niż 30 minut. Po takim czasie połączenie ulegałoby zerwaniu i użytkownik musiałby logować się ponownie. Po drugie – łącze miałoby ograniczoną szybkość – jedynie 256 kB/s. 500 MB miesięcznie to maksymalna ilość danych przypadająca na jeden komputer podłączony do bezpłatnej sieci. Takie ograniczenia, w zamiarze urzędu, z jednej strony mają zapobiec piractwu w Internecie lub prowadzeniu za pomocą sieci działalności stricte komercyjnej.
Powszechny dostęp do fundamentalnej infrastruktury nowoczesnego społeczeństwa byłby najlepiej przemyślanym programem społecznym w Polsce
Czy to dobry pomysł? Bez wątpienia tak. Bezpłatny ogólnopolski dostęp do Internetu może się stać fundamentem polityki informacyjnego, cywilizacyjnego skoku w Polsce. Skoro jesteśmy na szarym końcu w realizacji kulejącej strategii lizbońskiej informatycznego społeczeństwa, skoro nie udało się zinformatyzować urzędów, postawmy na powszechną, gwałtowną informatyzację wymuszoną przez obywateli. Taka droga świetnie wpisuje się w nasz narodowy charakter. To indywidualna przedsiębiorczość Polaków zbudowała w Polsce stabilny i szybko rozwijający się kapitalizm na przekór biurokracji, urzędom czy systemowi fiskalnemu. Takie doświadczenia skłaniają mnie do wniosku, iż wielkie projekty społeczno-gospodarcze można w Polsce przeprowadzić szybko i sprawnie tylko jedną drogą – uruchamiając ogromne pokłady indywidualnej przedsiębiorczości Polaków.
Powszechny bezpłatny dostęp do Internetu to rewolucja tej miary. Internet to nie tylko rozrywka. Internet to nowoczesny sposób porozumiewania się ludzi, to dostęp do nieograniczonych zasobów cywilizacyjnych (choćby projekt cyfrowej biblioteki europejskiej), to miejsce prowadzenia działalności gospodarczej, to także agora przyszłości – miejsce spotkań ludzi, budowania więzów społecznych. Krytycy projektu potrafią sami sobie zaprzeczać. Z jednej strony wątpią, czy Internet z opisanymi ograniczeniami kogokolwiek zainteresuje, z drugiej – obawiają się, że taka oferta może zniechęcić komercyjnych operatorów do inwestycji w drogą infrastrukturę, bo niewiele osób zdecyduje się na płacenie za dostęp do sieci, jeśli mogą go mieć za darmo. Nawet wtedy, gdy bezpłatny dostęp wiąże się z licznymi ograniczeniami.






