Raport "Rz"
Zakażone polskie firmy
Biznes w opałach. Nawet kilka tysięcy prywatnych firm traci na umowach walutowych z bankami. Podobnie jak 20 spółek z udziałem Skarbu Państwa
Więcej o opcjach w wydaniu online
Utrzymujący się na znacznie niższym poziomie niż na jesieni zeszłego roku złoty powoduje, że rosną problemy polskich firm wynikające z umów walutowych. O stratach informują już nie tylko giełdowe spółki, ale również te należące do państwa. Maciej Wewiór, rzecznik resortu skarbu, powiedział „Rz”, iż z danych ministerstwa wynika, że 48 spółek z udziałem skarbu państwa przyznało już, że korzystało z opcji walutowych. – Około połowy ma w związku z tym straty, ale zwróciliśmy się do rad nadzorczych wszystkich 48 firm, by przeprowadzono w tych spółkach audyt – mówi Wewiór. – Wyniki chcemy poznać najpóźniej w dniu walnego zgromadzenia zatwierdzającego budżet w danej spółce.
Według resortu skarbu straty na opcjach w poszczególnych firmach wynoszą od kilku tysięcy do kilkunastu milionów złotych. Chociaż publicznie wiadomo już o przekraczającej grubo 100 mln zł stracie Ciechu. Największa w Europie spółka górnicza Kompania Węglowa z opcji nie korzysta. Za to Katowicki Holding Węglowy i Jastrzębska Spółka Węglowa – tak. Szef tej ostatniej Jarosław Zagórowski szacuje, że w 2008 r. na opcjach JSW straciła 5 mln zł (prognozowany zysk netto tego największego w Europie producenta węgla koksującego to 650 mln zł), jednak w tym roku może to być nawet 100 mln zł.
– Przy gwałtownych zmianach na rynku walutowym, jakie obserwowaliśmy w ostatnich miesiącach, każda strategia opcyjna zabezpieczająca przed umocnieniem złotego musiała przynieść straty zaangażowanym spółkom – mówi „Rz” Michał Sołowow, znany inwestor giełdowy. – Prawdopodobnie straty poniosą również importerzy, którzy znowu nie zabezpieczyli się przed osłabieniem złotego.
Straty państwowych firm uprawdopodabniają przyjęcie ustawy, która ma rozwiązać problem umów walutowych. Tworzona w resorcie gospodarki ustawa zakłada trzy wyjścia z sytuacji. Pierwsze, najłagodniejsze, to przenegocjowanie warunków umów, kolejne pozwala na odstąpienie stronom od umowy, a trzecie to unieważnienie umów opcyjnych z mocy prawa. Prawnicy jednak nie wróżą tej ustawie sukcesu.
Zaproponowane rozwiązania miałyby zostać oparte na unijnej dyrektywie o rynkach finan-sowych MiFID. Jej celem jest zapewnienie inwestorom wyższego poziomu ochrony. Jednak mimo że termin jej implementacji minął w 2007 roku, wciąż nie jest ona wprowadzona do polskiego prawa. Jej wejście zgodnie z czasem, według ekspertów, zmniejszyłoby obecną skalę problemu.
– Zgodnie z tymi zapisami banki nie wszystkim zaoferowałyby tego typu produkty, bo musiałyby ocenić akceptowane przez przedsiębiorcę ryzyko, możliwość oceny tego ryzyka przez danego przedsiębiorcę i żądałyby większej liczby informacji o kliencie – mówi Zbigniew Mrowiec z kancelarii Allen & Overy. Banki działające w Polsce, z wyjątkiem Deutsche Banku, które często są oskarżane w sprawie opcji przez przedsiębiorców, nie chcą oficjalnie komentować sprawy opcji.
– Problemem dla banków jest na pewno utrata zaufania przez takie podmioty, jak: BRE, ING, Citi Handlowy czy Raiffeisen, w szczególności zaś przez Bank Millennium – mówi Tomasz Bursa, analityk Ipopema Securities.
Opinia: prof. Marek Wierzbowski, wiceprezes rady Giełdy Papierów Wartościowych
Niestety, propozycja uchwalenia ustawy unieważniającej niekorzystne dla klientów opcje walutowe nie uwzględnia faktu, że byłoby to wywłaszczenie banków z posiadanych praw majątkowych, a to może być zrobione tylko w celach publicznych i to za należytym odszkodowaniem. Przed takim wywłaszczeniem chroni nie tylko Konstytucja RP, ale i umowy o ochronie inwestycji pozawierane przez Polskę z innymi państwami. Dokonując więc takiej operacji, nasze państwo musiałoby co najmniej liczyć się z koniecznością wypłaty znacznych odszkodowań.
Tymczasem nikt nie zbadał, jak doszło do tak masowego udzielenia opcji przez polskich przedsiębiorców na rzecz banków. Rzecz znamienna – po stronie zobowiązanej występują wyłącznie polscy przedsiębiorcy, po stronie uprawnionej wyłącznie banki o kapitale zagranicznym. W praktyce tych banków wszystkie znaczące decyzje wymagają zgody centrali dominującego akcjonariusza uzyskiwanej w różny sposób. Pracownik banku nawet nie wystąpi z propozycją transakcji nazbyt ryzykownej dla banku, a nawet gdyby wystąpił z takim pomysłem, nie uzyska on dalszych niezbędnych akceptacji wewnętrznych. Prognozy kursów walutowych podawane przez banki w okresie masowego zawierania opcji oczywiście nie wskazywały na możliwość znaczącej deprecjacji złotego, choć nie mówiły o jego dalszym umacnianiu.






