Gospodarki w kryzysie
Cztery scenariusze dla euro
- Niewyobrażalne stało się wyobrażalne. Grecja stoi właśnie na skraju bankructwa. A jeszcze niedawno zakładano, że coś takiego nie ma się prawa zdarzyć - pisze Witold M. Orłowski, profesor Politechniki Warszawskiej i główny doradca ekonomiczny PricewaterhouseCoopers
Taki rozwój wypadków wydawał się nierealny. Po pierwsze dlatego, że bankructwo nie może grozić krajom zaklasyfikowanym do grupy najwyżej rozwiniętych gospodarek świata. Uważano, że mają one z definicji sprawny rynek finansowy, zręczną politykę gospodarczą, a nade wszystko nieograniczone zaufanie inwestorów (w roku 2007 niemal wszystkie kraje wysoko rozwinięte miały najwyższy rating kredytowy AAA). Po drugie dlatego, że nic takiego nie może grozić krajowi członkowskiemu Unii Europejskiej, który zawsze może liczyć na solidarne wsparcie finansowe ze strony pozostałych (Grecja w latach 80. już raz skorzystała z takiego wsparcia). No i po trzecie dlatego, że bankructwo nie może grozić krajom używającym euro zamiast narodowych walut, bo zawsze będą one w stanie znaleźć na rynku tanie finansowanie swoich obligacji – które z punktu widzenia inwestorów będą równie bezpieczne jak obligacje niemieckie (jeszcze dwa lata temu różnice w oprocentowaniu dziesięcioletnich obligacji skarbowych poszczególnych krajów strefy euro były nieznaczne i nie przekraczały 0,25 pkt proc.).






