Gospodarki w kryzysie
Wojsko staje przy pompie
Rząd grecki postanowił użyć wojska do zapewnienia rynkowi paliwa. Rzecznik rządu, Giorgios Petalotis zapewnia, że stan wyjątkowy wprowadzony w tej branży da efekty bardzo szybko. Paliwa już transportują wojskowe cysterny, okręty wojenne i wojskowe tankowce.
Kłopoty z kupnem paliwa w Grecji kontynentalnej nieznacznie zmalały bo do transportu wojskowego dołączyły cysterny należące do firm naftowych. Władze zniosły również obowiązujący w czasie weekendu zakaz przejazdu autostradami dla ciężarówek i cystern.
Nadal jednak zdobycie paliwa w Grecji graniczy z cudem. Fatalna jest sytuacja na wyspach, gdzie benzyny po prostu nie ma. Na Krecie wypożyczalnie samochodów są zamknięte, brakuje paliwa, żeby dowieźć urlopowiczów z hoteli na lotniska. Przy drogach stoją porzucone auta. W najgorszej sytuacji są Kreta, Korfu i Rodos, gdzie nie tylko wszystkie stacje są zamknięte, ale i pojawiły się poważne braki w z zaopatrzeniu. Hotelarze twierdzą, że grozi im bankructwo jeśli rząd natychmiast nie złamie protestu.
Ambasador RP w Grecji, Michał Klinger sugeruje, żeby wstrzymać się z wyjazdami samochodowymi do Grecji. Nawet jeśli ruszy transport, bałagan na rynku potrwa przynajmniej kilka dni. A polska placówka nie ma żadnych możliwości, żeby pomóc zmotoryzowanym zdobyć paliwo. Podobne ostrzeżenia wydały placówki Węgier,Bułgarii,Serbii, Rumunii i Wielkiej Brytanii.
Bitwa z żołnierzami
W Salonikach doszło do regularnej bitwy wojska z kierowcami ciężarówek blokującymi dostęp do rafinerii. Dwie osoby zostały ranne, kiedy żołnierze zarekwirowali jedną z ciężarówek. Ten sektor zostanie zmilitaryzowany. — Mamy informacje, że większość nakazów oddania ciężarówek, albo powrotu do normalnej działalności zostanie wręczona do poniedziałku. Ci, którzy postępują niezgodnie z prawem muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami. Nie tylko stracą licencje, ale i grozi im odpowiedzialność karna — tłumaczył w sobotę rano Petalotis.
W ostatni piątek kierowcy ciężarówek zdecydowali się kontynuować strajk, mimo że rząd przedłożył im kolejne propozycje łagodzące skutki liberalizacji rynku transportu drogowego. Negocjacje prowadzone w teatrze Peroke zostały przez kierowców zerwane. A właściciele cystern do przewożenia paliw domagali się nawet zaostrzenia protestu. Ostatecznie przegłosowano, że strajk będzie kontynuowany. — Zrobimy wszystko, żeby tylko nie utracić naszej własności — ostrzegał Georgios Tzotzatos, przewodniczący Federacji Właścicieli Ciężarówek — związku zawodowego, który jest organizatorem protestu. — Nie jesteśmy tutaj po to, aby odprawiać żałobne modły nad naszymi licencjami.
O co chodzi
Ta branża zatrudnia w Grecji ok 33 tysięcy kierowców. Tyle licencji zostało wydanych w roku 1970, a firmy przewozowe i indywidualni właściciele ciężarówek płacili za nie równowartość dzisiejszych 60-150 tysięcy euro. Ponieważ rynek był szczelnie zamknięty, ceny licencji wzrosły nawet do 390 tys. euro. Teraz, po porozumieniu z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, Komisją Europejską i Europejskim Bankiem Centralnym grecki rząd zdecydował się na otwarcie w ciągu najbliższych trzech lat „zamkniętych” dotychczas branż. Termin wprowadzenia tych zmian został wyznaczony na wrzesień. Od tego uzależniona jest wypłata kolejnej transzy kredytu wartego 110 mld euro.
W ramach restrukturyzacji gospodarki rząd podwyższył podatki, zamroził płace w administracji (dotyczy to blisko 800 tys. osób), obniżył emerytury i zatwierdził podwyższenie wieku emerytalnego. Tym samym licencje będą znacznie tańsze, nie można będzie nimi handlować żądając wysokich cen. Kierowcy argumentują, że na kupno licencji składały się całe rodziny, czasami cena była tak wysoka, że zmuszeni byli do sprzedaży domów, więc rząd ich okrada. I domagają się od władz pełnego zadośćuczynienia.
Rząd naturalnie odmawia, bo nie ma takich pieniędzy. Ekonomiści ze swojej strony wyliczyli, że otwarcie branży transportowej doda greckiemu PKB (240 mld euro) 1 proc. Władze zamierzają otworzyć kolejne branże, wśród nich usług adwokackich, farmację, usługi notarialne i budowlane.
Ucieczka do Hiszpanii i na Kanary
Kierowcy wyraźnie nie byli przekonani na taki rozwój sytuacji. W piątek z oburzeniem wypowiadali się o decyzjach rządu, nie ukrywali swojego rozgoryczenia wprowadzeniem nadzwyczajnych środków już po czterech dniach trwającego od ostatniego poniedziałku strajku.






