PKB
Sroga zima może zmrozić gospodarkę
Wzrost w I kwartale może być mniejszy nawet o 0,5 punktu procentowego, czyli 6,5 mld zł
Takie obawy ma m.in. minister finansów Jacek Rostowski. Jak powiedział w RMF FM, mróz i śnieg mogą zwolnić tempo wzrostu o „parę dziesiętnych procentu”. Pytani przez „Rz” ekonomiści mówią o 0,2 – 0,5 pkt proc.
– Trudno ocenić, jak duże będą skutki przedłużającej się zimy dla PKB w I kwartale, bo trudno ją porównywać z poprzednimi zimami, ale wydaje mi się, że zamiast 2-proc. wzrostu będziemy mieli 1,7 – 1,8 proc. – przyznaje Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarka Rynkową. Jeśli ekonomiści mają rację, to w ciągu kwartału PKB może być niższy o 4 – 6,5 mld zł.
Słabe nastroje w handlu, usługach
Z badania koniunktury Instytutu wynika, że pesymistycznie sytuację oceniają głównie szefowie firm handlowych i usługowych. – W usługach, oprócz dekarzy, kompletny zastój – przyznaje Jerzy Bartnik, szef Związku Rzemiosła Polskiego. – Ludziom nie chce się wychodzić z domów i jeśli mogą, odkładają wszystkie naprawy czy usługi – dodaje. Podobnie uważają restauratorzy, dla których początek roku (oprócz firm kateringowych) był słaby.
Jednak już w sklepach spożywczych przyznają, że obroty w styczniu są niezłe. – Może klientom nie chce się po prostu wychodzić i wolą ugotować obiad w domu, zamiast iść do restauracji? – zastanawia się prezes jednej z sieci supermarketów.
W styczniu o 6 proc. niższa niż na początku 2009 r. była sprzedaż Zakładów Mięsnych Łmeat z Łukowa. – Obserwujemy, że także w tym miesiącu sprzedajmy mniej niż w lutym ubiegłego roku. Spadki notujemy głównie w sklepach w małych miejscowościach. Z powodu pogody klienci mają problem z dotarciem do nich i ze zrobieniem zakupów – wyjaśnia Ryszard Smolarek, prezes Łmeatu. Ponadto firma musiała zmniejszyć produkcję, ponieważ nie ma wystarczającej ilości surowca. – Nasze samochody nie są w stanie dotrzeć do wszystkich rolników. Musimy się ratować surowcem kupowanym na wolnym rynku. Jest on droższy i niekiedy gorszej jakości – narzeka Smolarek.
Zima powoduje, że rosną także koszty Łmeatu. Tylko w styczniu firma wydała na odśnieżanie dachów zakładu 100 tys. zł. Musiała także znacznie zwiększyć zakupy węgla.
Część firm, zwłaszcza budowlanych, z powodu mrozów przekłada zakupy nowego sprzętu, bo nie wie, kiedy rozpocznie prace. To oznacza, że nie zgłaszają się do instytucji, które udzielają im finansowania, np. firm leasingowych.
– Tegoroczna śnieżna zima rzeczywiście niektórym z klientów dała się we znaki. W ostatnich tygodniach częściej niż późną jesienią małe, działające lokalnie firmy transportowe oraz firmy branży budowlanej (właściciele koparek, koparkoładowarek) proszą o zmianę harmonogramu opłat leasingowych. Uzasadniają to trudnościami w wykonywaniu zleceń spowodowanymi obfitymi opadami śniegu. Nie zmienia to faktu, że problem zimy i śniegu raczej sporadycznie bywa powodem opóźnień w zapłacie rat leasingowych – mówi Marek Bauer, członek zarządu VB Leasing Polska.
Rosną koszty w transporcie i energetyce...
– Z powodu fatalnych warunków samochody muszą jeździć wolniej. Przejeżdżamy o 30 proc. km mniej – mówi Adam Byglewski z podlaskiej firmy transportowej Adampol. Według Zygmunta Sieńko, właściciela Wrocławskiego Centrum Logistycznego, koszty działalności wzrosły o 10 – 20 proc. – To rezultat wyższych wydatków na paliwo, opóźnionej realizacji zleceń, dodatkowych kosztów napraw – relacjonuje. Firmy muszą planować swoje działania z dużym zapasem. – Jeśli w normalnych warunkach np. dziesięć samochodów wykonywało dziesięć zleceń, to teraz jedno – dwa auta trzeba zostawiać w rezerwie – mówi Sieńko. – W sklepach jest mniejszy ruch, więc automatycznie zmniejszyła się wielkość dostaw. Ponieważ dla nas liczy się wolumen obrotu, jednostkowe koszty wzrosły – dodaje dyrektor ds. transportu i spedycji Rhenus Logistics.
Dodatkowo 5,5 mln zł na walkę z zimą musiały przeznaczyć Polskie Koleje Państwowe. To koszty związane m.in. z odmrażaniem sieci energetycznej, uruchamianiem droższych w użytkowaniu lokomotyw spalinowych zamiast elektrycznych.
Najprawdopodobniej koszty dla firm energetycznych będą dwu-, trzykrotnie wyższe. Największe problemy z dostawami energii były w Małopolsce. Tu działa grupa Tauron Polska Energia. Wstępnie się szacuje, że koszt odbudowy zniszczonej infrastruktury do przesyłu energii pochłonie kilkanaście milionów złotych.






