OFE
System wymaga poprawek
- Nie konkuruję z minister Fedak. (...) Na problemy systemu emerytalnego trzeba odpowiadać w inny sposób - mówi Michał Boni, szef doradców strategicznych premiera
"Rz": Rząd pracuje nad pakietem ustaw w tym także nad nowelizacją ustawy o OFE, która ma zwiększyć efektywność tych instytucji. Czy to kończy żywot projektu o zmianach w II filarze przygotowanego przez resort pracy?
Michał Boni: Nie wiem, nie jestem autorem projektu resortu pracy. W części pozytywnie oceniam diagnozę przedstawioną w projekcie ministerstwa pracy co do długu publicznego, deficytu, niedokończenia reformy w postaci braku systemu wypłat z II filara czy też ryzyk wynikających z wpływu rynku kapitałowego na stopę zwrotu funduszy emerytalnych. Problem jednak w tym, że przyjęte narzędzia są kompletnie nieadekwatne do celu. Powodują one demontaż systemu emerytalnego, którego wprowadzenie wiązało się z różnymi typami kosztów, m.in. z refundacją składek do funduszy emerytalnych. Dzięki temu jednak zobowiązania emerytalne w przyszłości istotnie spadają, a szanse na wyższe i bezpieczniejsze emerytury rosną. Reforma systemu emerytalnego została wprowadzona w oparciu o konsensus społeczny i dziś nie można zmarnować tego zaufania.
Czy propozycje minister pracy Jolanty Fedak są aż tak niebezpieczne dla systemu emerytalnego?
Niebezpieczeństwo wynika z takich propozycji jak dobrowolność uczestnictwa w II filarze czy obniżenie składki do OFE (zresztą kilka tygodni wcześniej obniżenie składki nie zostało uwzględnione w Wieloletnim Planie Finansowym Państwa – red.), czy też wreszcie z możliwością wypłaty pieniędzy zgromadzonych w II filarze. Nie taki jest cel systemu emerytalnego. Nie można doprowadzić do sytuacji, w której pieniądze przeznaczone na emeryturę zostaną wykorzystane na coś innego. Poza tym jest to niesprawiedliwe społecznie, bo osoby, które mało zarabiają nie będą mogły wypłacić pieniędzy. Nie można też pozwolić ludziom na to, aby wychodzili z systemu, bo zatraci się jego powszechność i siłę z tego płynącą. System wymaga poprawek, ale nie takich jakie zostały zaproponowane przez Ministerstwo Pracy.
Nie konkuruję z minister Fedak. (...) Na problemy systemu emerytalnego trzeba odpowiadać w inny sposób
Według Pana należy poprawić funkcjonowanie funduszy emerytalnych, by były bardziej efektywne, a nie zabierać im pieniądze.
Zająć się opłatami, które pobierają fundusze emerytalne. W uproszczeniu chodzi o to, by bardziej karać je za złe wyniki i lepiej wynagradzać za dobre. Najważniejsze w zmianach dotyczących OFE powinno być zaś to, aby ich stopy zwrotu były możliwie jak najwyższe. Wokół tego powinna toczyć się dyskusja, bo to jest najważniejsze dla obywateli. Wymuszając większą konkurencję na OFE możemy to osiągnąć. Z wyliczeń Departamentu Analiz Strategicznych wynika, że w 26. roku oszczędzania każda złotówka odłożona w II filarze przynosi lepszy zysk niż ta w ZUS. To pokazuje, że ten system może jeszcze lepiej działać. Należy wprowadzić też benchmark zewnętrzny, zamiast obecnego wewnętrznego. Dalej obniżać wysokość pobieranych przez OFE prowizji.
Benchmark powinien być oparty na indeksie akcji i obligacji?
Tak, mógłby być to np. WIG30, czyli indeks składający się z najbardziej płynnych akcji 30 spółek. Nie chodzi o zmianę, jak rozumie ją resort pracy, że należy oprzeć go o inflację – i taką propozycję wcześniej tylko resort pracy składał.
Taki benchmark dla funduszu bezpiecznego Ministerstwo Pracy proponowało w ubiegłym roku. Wtedy jeszcze było zdania, że należy uzależnić strategie inwestycyjne funduszy emerytalnych od wieku oszczędzających.
A dziś w uzasadnieniu do ostatnich założeń zaprzecza sobie. Nie ma spójności działania. Należy uzależnić sposób inwestowania funduszy emerytalnych od wieku ich klientów. Osoby, które dopiero zaczynają odkładać pieniądze powinny mieć ulokowane w akcjach znacznie więcej niż dziś, bo nawet jeśli będzie źle na giełdzie, to inwestycjami będzie można stratę odzyskać. Następnie należy stopniowo udział tych papierów zmniejszać. Jednak pomysł by obniżyć składkę - jak proponuje resort pracy - a potem zwiększyć OFE limit inwestycji w akcje nie ma sensu i nie jest bezpieczny.






