Ubezpieczenia na życie
Tańsze, ale nie szyte na miarę
Polisa grupowa nie będzie dostosowana do indywidualnych oczekiwań. Nie ma też co liczyć na wysokie świadczenie, bo sumy ubezpieczenia nie są wysokie. Za to zapewni podstawową ochronę bez dodatkowych warunków dotyczących stanu zdrowia czy wieku
Grupowe ubezpieczenia na życie oferowane są w zakładach pracy. Składki może opłacać, częściowo lub w całości, pracodawca lub – co jest częstszą praktyką – są one potrącane z pensji ubezpieczonego.
Główną zaletą polis grupowych jest to, że są tańsze od indywidualnych ubezpieczeń o takich samych parametrach. Towarzystwa mogą zaproponować niższe składki, m.in. dlatego że ponoszą niższe koszty dotarcia do klienta i koszty administracyjne.
– Korzystają na tym obie strony. Towarzystwa od razu zdobywają większą liczbę klientów, ubezpieczeni płacą niższą cenę – podkreśla Sławomir Tryfon, menedżer ds. ubezpieczeń życiowych w Avivie.
Przystąpienie do ubezpieczenia grupowego jest także podstawą do otrzymania zniżek przy zawieraniu innych umów ubezpieczeniowych w tej samej firmie.
Niewysokie składki
– Do ubezpieczenia grupowego muszą przystąpić co najmniej trzy osoby. Górnej granicy praktycznie nie ma – mówi Mariusz Janasik, zastępca dyrektora Biura Ubezpieczeń Podmiotów Gospodarczych Ergo Hestii.
W wyniku obserwacji zmian na rynku pracy od niedawna towarzystwa pozwalają zgłaszać do ubezpieczenia osoby zatrudnione nie tylko na podstawie umowy o pracę, ale także na umowę-zlecenie, wynajmowane z agencji pracy czasowej czy prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą.
Ubezpieczającym może być zarówno firma, jak i fundacja lub np. instytucja finansowa, która chce zapewnić ubezpieczenie swoim klientom. W tym ostatnim przypadku polisa jest proponowana osobom spełniającym określone kryteria, np. mającym dany rodzaj karty kredytowej czy zaciągającym pożyczkę.
Ubezpieczenia grupowe, tak jak inne polisy na życie, zapewniają pracownikowi (i jego rodzinie) ochronę na wypadek śmierci ubezpieczonego, inwalidztwa i trwałej niezdolności do pracy. Świadczenie jest też wypłacane w razie zgonu członka rodziny czy narodzin dziecka. Czasami polisa obejmuje również leczenie szpitalne; w przypadku polisy indywidualnej taki wariant jest drogi.
Standardowo sumy ubezpieczenia w polisach grupowych wynoszą 50 – 100 tys. zł. Przy takiej ich wysokości płaci się 40 – 70 zł miesięcznej składki.
Mniejsza elastyczność
Co istotne, w przypadku polis grupowych obowiązują dużo bardziej liberalne zasady. Towarzystwa najczęściej w ogóle nie wymagają badań lekarskich czy wypełniania ankiety medycznej. Ale w związku z tym trzeba wyjątkowo dokładnie przeczytać ogólne warunki ubezpieczenia. Jest w nich podane, w jakich sytuacjach odszkodowanie się nie należy. Może być na przykład tak, że osoba, która przed zawarciem umowy miała problemy kardiologiczne, nie otrzyma odszkodowania w razie zawału, nawet jeśli składki były płacone regularnie.
W ubezpieczeniu grupowym działa zasada solidarności uczestników. – Tego rodzaju polisy, chociażby ze względu na sposób wyliczenia składki, są korzystne dla osób starszych, zwłaszcza tych w gorszym stanie zdrowia. Gdyby chciały się one ubezpieczyć indywidualnie, zapewne zapłacą wyższą składkę, a w skrajnych przypadkach towarzystwo odmówi im ubezpieczenia ze względu na zbyt duże ryzyko – zauważa Grzegorz Ciechomski, specjalista ds. produktów w TUW SKOK.
Oczywiście, ktoś musi tę różnicę pokryć. W ubezpieczeniu grupowym odbywa się to kosztem osób zdrowszych i młodszych, które w pewnym sensie dopłacają do składek osób starszych.
Innym minusem polisy grupowej jest brak możliwości dopasowania jej do indywidualnych potrzeb ubezpieczanej osoby. Ludzie starsi nie są już zainteresowani świadczeniem z racji urodzenia dziecka, a jednak muszą płacić taką samą składkę jak inni.
Firmy dokładają się niechętnie
Pracodawca może opłacać całą składkę lub pokrywać jej część. Najczęściej jednak jest ona potrącana z wynagrodzenia pracownika.
– To bardzo polski zwyczaj. Dla porównania, na rynku anglosaskim pracodawcy często opłacają nie tylko składki w ubezpieczeniach na życie, ale też w programach emerytalnych – twierdzi Sławomir Tryfon.






