Ubezpieczenia zdrowotne
Upadek na stoku, ruina w portfelu
W Alpach w razie kontuzji za zwiezienie do szpitala możesz zapłacić nawet kilkanaście tysięcy złotych. Poszkodowany przez ciebie narciarz może zażądać kilkudziesięciu tysięcy złotych odszkodowania. Unikniesz takich potencjalnych kosztów, wykupując ubezpieczenie za kilkadziesiąt złotych za tydzień
Gdy sami organizujemy wyjazd na narty, wykupienie odpowiedniej polisy powinno być równie ważne jak zapewnienie sobie transportu, noclegów czy sprzętu. W przypadku wyjazdu przygotowanego przez biuro podróży polisę – zazwyczaj z podstawowym zakresem ochrony – dostajemy w pakiecie. Wtedy możemy najwyżej pomyśleć o dokupieniu dodatkowego ubezpieczenia.
Inna polisa potrzebna jest w Polsce, inna za granicą. W kraju przyda się ubezpieczenie OC, assistance, następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW) i sprzętu sportowego. Za granicą niezbędne jest też ubezpieczenie kosztów leczenia (KL), kosztów transportu i ratownictwa, ewentualnie kosztów związanych z rezygnacją z wyjazdu oraz wcześniejszym powrotem (gdy korzystamy z pośrednictwa biura podróży).
Przed wykupieniem polisy trzeba dokładnie przeczytać warunki ubezpieczenia (OWU), szczególnie te fragmenty, które dotyczą zakresu i wyłączeń odpowiedzialności towarzystwa. Należy się upewnić, czy polisa zapewnia ochronę na stoku. Osoby uprawiające sport wyczynowo zazwyczaj za ochronę muszą dodatkowo zapłacić.
Kosztowne leczenie
Do niedawna w wyniku wypadków na stoku narciarzom najczęściej zdarzały się złamania kości nóg czy rąk. – Obecnie, gdy sprzęt, przede wszystkim wiązania i buty, jest coraz doskonalszy, liczba złamań maleje. Rośnie natomiast, i to nawet o kilkaset procent, liczba skręceń stawów, głównie kolanowych, oraz uszkodzeń więzadeł – mówi Grażyna Bilik, ekspert w Biurze Rozwoju Produktów Majątkowych i Osobowych TUiR Warta. – Leczenie i rehabilitacja tego typu urazów są niestety długie i kosztowne. Zwiększa się również liczba poważnych urazów na skutek wypadnięcia z trasy, zderzenia z drzewem lub inną przeszkodą. Główną przyczyną jest nadmierna prędkość i niedostosowanie sposobu jazdy do umiejętności.
Koszty pomocy w takich przypadkach są wysokie. Samo opatrzenie nogi zwichniętej na alpejskim stoku może się wiązać z wydatkiem równowartości 2 tys. zł. Pierwsza pomoc na stoku w Austrii czy Francji kosztuje kilkaset złotych.
W krajach Unii Europejskiej, Islandii, Liechtensteinie, Norwegii i Szwajcarii Polacy mają prawo korzystać z publicznej służby zdrowia w takim zakresie jak obywatele tych państw. Dokumentem uprawniającym do leczenia za granicą jest europejska karta ubezpieczenia zdrowotnego (EKUZ). Otrzymamy ją w oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), pod warunkiem że mamy prawo do ubezpieczenia zdrowotnego w Polsce, bo opłacamy składki.
Wyjeżdżając na narty za granicę, trzeba zabrać ze sobą EKUZ. Ale należy pamiętać, że nie obejmuje ona leczenia w prywatnych placówkach, a w wielu miejscowościach wypoczynkowych właśnie takie dominują. Poza tym w niektórych krajach wszystkie usługi zdrowotne są odpłatne, przynajmniej częściowo. Oprócz EKUZ dobrze więc mieć polisę KL zapewniającą pokrycie kosztów leczenia w razie wypadku. Suma ubezpieczenia powinna wynosić co najmniej 20 tys. zł.
Znacznie mniejsze znaczenie ma polisa NNW. Sumy ubezpieczenia są na ogół tak niskie
(5 tys. – 20 tys. zł), że gdy dojdzie do nieszczęśliwego wypadku, towarzystwo wypłaca niewielkie kwoty. Na przykład przy sumie 10 tys. zł i 5-proc. uszczerbku na zdrowiu orzeczonym przez komisję lekarską poszkodowany dostanie 500 zł.
Wydatki na ratownictwo
EKUZ może zapewnić pokrycie przynajmniej części kosztów leczenia, ale nie obejmuje kosztów ratownictwa na stoku i transportu do Polski. A w skrajnych przypadkach możemy na to potrzebować nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jeśli w Alpach poszkodowanego ze stoku do szpitala zabierze helikopter, rachunek wyniesie równowartość kilkunastu tysięcy złotych.
– W Słowacji za zwiezienie do doliny trzeba zapłacić ok. 400 zł – mówi Grażyna Bilik. – Koszty drastycznie rosną, gdy potrzebna jest akcja poszukiwawcza po zejściu lawiny. Wtedy często przekraczają 10 tys. zł. A kiedy w akcji ratowniczej bierze udział helikopter, mogą dojść nawet do 50 tys. zł.
Takie świadczenia można sobie zapewnić, wykupując odpowiednie ubezpieczenie. Warto sprawdzić, czy w jego skład wchodzi assistance (czasami jest oferowane oddzielnie). Usługi assistance bywają bardzo różne. Mogą obejmować m.in.:






