Numizmatyka
Orły i liście klonowe
Na monetach trudno jest stracić pod warunkiem, że podczas wahań koniunktury nie wpadnie się w panikę i nie zacznie nerwowo sprzedawać - mówi Filip Fertner, prezes portalu numizmatycznego emonety.pl
Rz: Efektem ubocznym kryzysu jest wzrost zainteresowania złotem, a co za tym idzie monetami bulionowymi.
Filip Fertner: Rzeczywiście, jeszcze do niedawna wśród inwestorów dominował pogląd, że monety to sprawa hobbystów. Tymczasem twardo stąpający po ziemi doradcy od lat powtarzali, że 5 – 15 proc. portfela należy lokować w dobra trwałe. Kryzys potwierdził, że to najlepsze rozwiązanie.
A co pan rekomenduje?
Jestem zwolennikiem monet bulionowych, choć nasz portal oferuje również sztabki złota. Wprawdzie nakłady monet inwestycyjnych są duże, ale jednak ściśle określone. Za produkcję odpowiadają państwowe mennice. Monety mają określony nominał, co oznacza, że są prawnymi środkami płatniczymi. Kolejne atuty to: łatwość przechowywania i obrotu, możliwość bezproblemowej wymiany na gotówkę chyba w każdym zakątku kuli ziemskiej.
Najpopularniejsze monety?
Od lat niepodważalnymi liderami są: krugerrand z RPA, amerykański orzeł, kanadyjskie liście klonowe i austriacka wiedeńska filharmonia. Są też bardzo interesujące propozycje dla inwestorów, którzy mają żyłkę kolekcjonerską. Na przykład renomowana mennica australijska Perth Mint oferuje serię związaną z chińskim kalendarzem. Od lutego 2010 r. świętujemy chiński rok tygrysa, który upamiętnia wyjątkowo ładna moneta.
Ustalając wartość monety do ceny kruszcu trzeba dodać kilka procent.
To całkowicie uzasadnione ze względu na rzeczywiste koszty produkcji. W przypadku złotej sztabki też trzeba uwzględnić koszty jej wytworzenia. Zresztą inwestując klasycznie też ponosimy dodatkowe koszty, np. płacimy prowizje maklerskie.
Niektóre monety są cenione przez numizmatyków ze względu na wartość dodaną wynikającą z krótkich serii, błędów mennicy czy nawet wyjątkowej klasy artystycznej. Ciekawym przykładem takiego zmieszania wartości inwestycyjnej i kolekcjonerskiej jest amerykański St. Gaudens Double Eagle, zaprojektowany na polecenie prezydenta Roosvelta w 1905 r. i wyemitowany w krótkiej serii w 1907 r. Ta bardzo efektowna moneta o charakterystycznym soczewkowym, mocno wklęsłym kształcie okazała się wówczas zbyt trudna w produkcji i projekt zawieszono. Mimo to monety dostały się do obiegu.
W 1907 r. wybito ich zaledwie ok. 12 tys. sztuk. Dziś osiągają wartość 10 – 15 tys. dolarów, a te w najlepszym stanie zachowania – nawet pół miliona dolarów. Dopiero współczesna technologia pozwoliła na ponowny debiut odświeżonego projektu sprzed stu lat.
W przypadku monet czy sztabek wykonanych ze srebra lub platyny cenę podwyższa VAT.
Złoto nie jest obciążone tym podatkiem, co jest plusem z punktu widzenia inwestorów. Chciałbym jednak zauważyć, że srebro ma bardzo duży potencjał wzrostu, więc nawet VAT nie zniechęca zainteresowanych. Widać to na podstawie wyników sprzedaży srebrnych monet w ubiegłym roku.
Metale szlachetne to inwestycja dla tych, którzy boją się ryzyka.
Na monetach trudno jest stracić pod warunkiem, że podczas wahań koniunktury nie wpadnie się w panikę i nie zacznie nerwowo sprzedawać. Złoto przede wszystkim pozwala utrzymać wartość kapitału, zabezpieczyć się przed deprecjacją pieniądza papierowego. Idealnie nadaje się do przekazywania majątku kolejnym pokoleniom. Niedawno moja znajoma wyremontowała mieszkanie za złote monety bulionowe, które kilkadziesiąt lat temu uzbierała jej babcia.
Nie lubię odpowiadać na pytania, ile będzie można zarobić na wzroście cen złota. Wolę podkreślać, że to bardzo stabilna inwestycja na długie lata, świetne zabezpieczenie przyszłości dzieci i dobry kapitał na emeryturę.
Mówi się, że im dolar tańszy, tym droższe złoto.
Dolar jest zwykle negatywnie skorelowany ze złotem. Gdy amerykańska waluta się umacnia, złoto staje się relatywnie tańsze. Zachęca to do kupowania złota, a więc rośnie popyt. To z kolei powoduje wzrost ceny.
Jak ocenia pan kolekcje monetopodobne ze złota o niskiej próbie?
Nie polecam numizmatów o niskiej próbie typu 500. Poważna inwestycja, niezależnie od skali, musi opierać się na złocie o próbie od 900 lub srebrze 925.






