Sylwetki
Menedżerowie do zadań specjalnych
Nie mają stałej posady ani firmowych benefitów. Interim menedżerowie przychodzą do firmy zwykle na kilka – kilkanaście miesięcy, by wykonać konkretne zadanie. Takich freelancerów od zarządzania jest w Polsce ok. 200. Popyt na ich usługi na razie jest jeszcze niewielki. Kryzys może to zmienić
Dla Romana Wendta praca interim menedżera była świadomym wyborem. Przed pięcioma laty, gdy sprzedał swoją firmę zagranicznemu inwestorowi, szukał nowego pomysłu na życie. Zbudował firmę, postawił dom, posadził drzewa, miał synów i córki i zastanawiał się, co dalej.
Wtedy przypomniał sobie Kanadyjczyków poznanych w latach 90. – doświadczonych menedżerów, którzy w ramach programów pomocowych przyjeżdżali do Polski, by pomagać restrukturyzować nasze przedsiębiorstwa. – Podobało mi się ich nastawienie; co by tu jeszcze zrobić w życiu fajnego – mówi Roman Wendt.
Przez ostatnie pięć lat zrealizował około 17 projektów doradczo- -menedżerskich w kraju i za granicą. Teraz jest dyrektorem ds. rozwoju biznesu w młodej spółce outsourcingowej, która chce szybko zwiększyć udział w rynku. Zwykle umawia się na konkretne efekty i rozlicza zadaniowo. Efekt pracy interim menedżera ma przecież dać firmie konkretną wartość. Jeśli zepsuje jeden projekt, kolejnych już nie będzie.
Więcej niż konsultant
Jak ocenia Monika Buchajska-Wróbel z firmy doradztwa personalnego Inwenta specjalizującej się w rekrutacji interim menedżerów, w ostatnich latach w Polsce pojawiła się już grupa doświadczonych specjalistów od zarządzania, którzy świadomie decydują się na taką drogę kariery. Nie są zainteresowani administrowaniem firmą i rzadko przyjmują proste zlecenia na zastępstwo dyrektora, który jest na dłuższym zwolnieniu czy urlopie macierzyńskim.
Paweł Szabelewski z firmy doradczej In-House Managers, która specjalizuje się w projektach IM, ocenia ich liczbę na 100 – 200 osób. Niewiele w porównaniu z Niemcami, gdzie na rynku Interim Management (rozwinął się po kryzysie z początku tego wieku) działa ok. 12 tysięcy specjalistów. Ale tam popyt na ich usługi też jest dużo większy.
– W Polsce dla przeważającej grupy firm Interim Management to nadal bardzo rzadko stosowane rozwiązanie. Sięgają po nie sporadycznie, gdy nagle odchodzi z firmy dyrektor i trzeba pilnie znaleźć kogoś na okres przejściowy – ocenia Dariusz Użycki, szef Deininger Consulting specjalizującej się w rekrutacji kadry kierowniczej.
Jednak pracy dla interimów przybywa. Jak wynika z danych portalu Pracuj.pl, od stycznia do 27 mają zamieszczono tam 46 ofert dla kontraktowych menedżerów, podczas gdy rok wcześniej tylko dwie. – Firmy korzystają z doświadczenia zewnętrznego menedżera i jego świeżego spojrzenia na dotychczasową strukturę, nie ponosząc jednocześnie wysokich kosztów etatowego zatrudnienia takiego fachowca – podkreśla Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj, właściciela Pracuj.pl.
Jak ocenia Monika Buchajska-Wróbel, zachętą dla pracodawców jest fakt, że w przeciwieństwie do konsultanta interim menedżer bierze odpowiedzialność za realizowane projekty, a część jego wynagrodzenia jest związana z osiągnięciem określonych w umowie celów.
Ratunek na kłopoty
Zdaniem Ewy Rytki, która zawodowo projektami IM zajmuje się od pięciu lat, w Polsce coraz więcej firm zatrudnia interim menedżerów do projektów rozwojowych, np. do wejścia na nowe rynki, ale nadal często są oni traktowani głównie jako specjaliści od „gaszenia pożarów”, trudnych restrukturyzacji.
Ona sama pierwsze doświadczenia jako interim menedżer zdobyła w firmie, która zajmowała się doradztwem restrukturyzacyjnym dla przedsiębiorstw. Niektóre z nich miały problemy z wdrożeniem rekomendacji konsultantów i wówczas potrzebny był menedżer, który wspólnie z doradcami wprowadzi niezbędne zmiany. W kilku projektach doradczych tym menedżerem była Ewa Rytka, która dziś prowadzi już projekty na własny rachunek, specjalizując się w restrukturyzacji firm i zarządzaniu płynnością.
Według niej zatrudnienie interim menedżera to często inicjatywa firm doradczych albo rekrutacyjnych. Część headhunterów nieufnie jednak traktuje ludzi, którzy w swym zawodowym życiorysie wymieniają długą listę firm.
Według standardowego podejścia taka osoba to „skoczek”, który często zmienia miejsce pracy. – To zaszłość z czasów, gdy polscy menedżerowie byli mało mobilni. Zresztą i dziś większość woli stabilizację – twierdzi Wojciech Radomski, który zaczynał karierę zawodową w PepsiCo, a teraz realizuje swój piąty projekt jako interim menedżer. W tym czasie był m.in. prezesem Gellwe i Family Frost.






