Deweloperzy
Dramatyczne skutki upadłości dewelopera
- Gdy upada deweloper
- Po wyroku o upadłości dewelopera
- Kiedy nie kupować od dewelopera
- Jak bezpiecznie kupić mieszkanie od dewelopera lub spółdzielni
- Jak się chronić przed upadłością dewelopera
- Trzeba chronić klientów upadającego dewelopera
- Jeśli deweloper upadł, mieszkanie stracone
- Kłopoty finansowe dewelopera nie muszą być naszymi
- Chociaż deweloper upada, inwestycja może zostać dokończona
- Ostrzeżenie dla deweloperów
- Klienci deweloperów słabo zabezpieczeni
- Na co możesz liczyć, gdy upadnie deweloper
- Nie płać całej należności za mieszkanie, gdy lokal nie został wyodrębniony
- Deweloper upadł, prawo do garażu pozostało
Umowa przedwstępna powinna mieć formę notarialną. Na jej podstawie można wymusić sprzedaż mieszkania. Nie jest to jednak możliwe, gdy deweloper upadł
O tym, jak kosztowny może być brak przezorności i dbałości o własne interesy, świadczy sprawa Teresy S., zakończona wyrokiem Sądu Najwyższego (sygnatura akt I CSK 261/10).
Nienotarialną przedwstępną umowę sprzedaży mieszkania w Warszawie Teresa S. zawarła ze spółką z o.o. Unikat Development w grudniu 1996 r. Deweloper zobowiązał się w niej do sfinalizowania definitywnej umowy sprzedaży w ciągu dwóch miesięcy od uzyskania pozwolenia na użytkowanie.
W 1999 r. deweloper wydał mieszkanie. Teresa S. wykończyła je i zamieszkała.
31 stycznia 2002 r. sąd ogłosił upadłość dewelopera. Wcześniej Teresa S. nie wzywała go do zawarcia definitywnej umowy sprzedaży. Zrobiła to dopiero w lutym 2002 r. Syndyk odmówił, a następnie wytoczył jej sprawę o wydanie mieszkania i zapłatę za bezumowne korzystanie z niego. Sprawa zakończyła się w II instancji oddaleniem jego żądań.
W 2006 r. syndyk, zgodnie z uchwałą rady wierzycieli, ogłosił przetarg na sprzedaż spornego lokum. Kupił je Łukasz W., zresztą radca prawny, z pełną świadomością, że jest ono zajmowane przez osoby trzecie, tj. Teresę S. z rodziną. Zaznaczono to w akcie notarialnym.
W tym stanie rzeczy Teresa S. wystąpiła przeciwko syndykowi i właścicielowi mieszkania o uznanie umowy sprzedaży za bezskuteczną wobec niej. Sąd I instancji uwzględnił to żądanie. Uznał, że umowa przedwstępna spisana bez udziału notariusza także jest wiążąca.
Teresa S. przegrała w sądzie II instancji i ostatecznie – w SN. Choć ze względu na sporządzenie umowy przedwstępnej bez notariusza nie mogłaby w razie odmowy sfinalizowania sprzedaży wymusić tego ani na deweloperze, ani tym bardziej na syndyku, o przegranej zadecydowały przepisy prawa upadłościowego. Z dniem upadłości wynikające z tej umowy zobowiązanie dewelopera przekształciło się automatycznie w zobowiązanie pieniężne. Syndyk nie tylko nie musiał, ale zdaniem SN nie mógł sprzedać jej tego lokum, bo taka była wola wierzycieli.
Teresa S. może więc żądać tylko zwrotu pieniędzy wpłaconych na jego nabycie. Na pewno nie kupi za nie podobnego mieszkania. Także dlatego, że jej należność, podobnie jak innych wierzycieli upadłego, może być spłacona tylko częściowo.
Czytaj też » Gdy upada deweloper
Więcej o umowach przedwstępnych i umowach z deweloperem
Zobacz też nasze poradniki:» Jak zawrzeć umowę z deweloperem






