Weekend rp.pl
Kontynent wiecznie wschodzący
Od wielu lat ekonomiści zapowiadają nadchodzącą erę Afryki. Wedłu wielu z nich ten kontynent może dokonać w gospodarce światowej takiej rewolucji, jaką zapoczątkowały azjatyckie „tygrysy"
Z pewnością Afrykę stać na wejście do grona liderów światowej gospodarki. Na razie jednak nic takiego się nie dzieje. W tej chwili kraje Afryki nie myślą o tym, aby pociągnąć światową gospodarkę, ale przede wszystkim aby jak najmniej ucierpieć z powodu kryzysu w strefie euro.
Doskonałe nastroje
Boom gospodarczy jest możliwy, bo Afryka stała się polem dla inwestycji chińskich i indyjskich. Pieniądze z tych krajów z powodzeniem zastępują wysychający strumyczek kredytowy z Unii Europejskiej. To dlatego nastroje w biznesie (Africa Business Confidence) są bardzo dobre. W grudniu ABCI badany w 42 krajach kontynentu wzrósł do 53,3 proc z 51,3. Ten indeks powstaje na podstawie badań wśród kadry kierowniczej najważniejszych firm na kontynencie, a poziom powyżej 50 wskazuje na ekspansję. Na przykład dla Etiopii w tym roku Bank Światowy prognozuje wzrost PKB na poziomie 7,5 proc i to przy eksporcie, w którym nie ma ani „kropli" ropy naftowej.
Etiopia, kojarzona głównie z czasów klęski głodowej, dzisiaj jest 10. na liście największych producentów mięsa, ma nowoczesną linię lotniczą — Ethiopian Airways, która miesiąc temu weszła do Star Alliance.
Teraz „frontowe" afrykańskie rynki stały się bardziej atrakcyjne dla funduszy inwestycyjnych, także dzięki nieustająco poprawiającej się sytuacji w sektorze bankowym, pojawiających się kolejnych giełdach papierów wartościowych, także postępującej demokratyzacji, mimo wielu konfliktów.
Obecnie w Afryce funkcjonuje 20 giełd papierów wartościowych, największa z nich jest w Republice Południowej Afryki, ale rośnie także znaczenie rynku kapitałowego na Mauritiusie, w Zambii, Zimbabwe, Botswanie, Namibii oraz Ghanie.
Inwestycyjny optymizm
Ma jednak Afryka i swoje dotkliwe bolączki. Oprócz konfliktów i pojawiających się systematycznie plag głodu, jest to korupcja oraz totalitarne rządu w kilku krajach.
— To nie znaczy, że nie warto zaryzykować i zdobyć się na wysiłek, by zainwestować w Afryce — mówi prezes Templeton Asset Management, Mark Mobius.
Przypomina on, że np. Nigeria oraz Egipt są wśród z 11 krajów wymienionych przez Goldmana Sachsa (N-11 BRICS and Beyond), gdzie warto jest inwestować, bo mają one potencjał, by w przyszłości stać się gospodarczymi gigantami.
Bardzo pozytywną opinię o perspektywach afrykańskiej gospodarki ma również Deloitte. W opracowaniu przygotowanych przez prof. Rogera George i dr Jacqueline Chimhanzi z Deloitte Consulting rozwój gospodarki afrykańskiej będzie szybszy, niż światowej i w ciągu najbliższych 5 lat wyniesie od 7 do 10 proc. PKB rocznie. W tym samym czasie kraje rozwinięte będą musiały zadowolić się wzrostem w okolicach 2 proc. PKB. Także Barclays przewiduje rosnącą rolę gospodarki afrykańskiej, która wspólnie z azjatycką ma się wręcz stać przyszłością gospodarki światowej, zaś w ciągu najbliższych 10 lat średni wzrost ma tam sięgnąć 7 proc.
W tych wszystkich prognozach wskazuje się, że 50 lat temu Azja była tak samo biedna jak Afryka, tymczasem już w 2008 roku azjatycki PKB per capita był dwukrotnie wyższy niż afrykański. Nawet pomimo podwojenia wartości tego wskaźnika w Afryce w ciągu ostatnich 20 lat. Tyle, że w tym czasie Azja szybko uciekała do przodu i w ciągu ostatniego dwudziestolecia zdołała zwiększyć dochód na głowę mieszkańca aż jedenastokrotnie.
Wyścig indyjsko-chiński
Indyjski minister przemysłu i handlu, Anand Sharma ujawnił, że jego kraj zamierza zainwestować w różnych krajach Afryki bilion dolarów w ciągu najbliższych 10 lat.
Wcześniej Indie inwestowały na tym kontynencie w ramach programu „Focus Africa", koncentrując się na Etiopii, Mauritiusie i w Kenii. Obroty handlowe Indii z krajami Afryki wyniosły 969,5 mln dol w roku 2001, by wzrosnąć do blisko 70 mld według prognoz na 2012. Główny kierunek indyjskich inwestycji, to telekomunikacja, przemysł chemiczny i naturalnie surowce.
Znacznie więcej jednak zainwestowały tam Chiny, które wyspecjalizowały się w wielkich projektach infrastrukturalnych — budowie dróg, mostów, linii kolejowych oraz elektrowni, to wszystko naturalnie w zamian za dostęp do gigantycznej bazy surowcowej. Według wyliczeń Standard Bank Group chińskie inwestycje w Afryce wzrosną w latach 2009-2015 o 50 mld dolarów, a w samym roku 2015 obroty handlowe między tym kontynentem i Chinami sięgną 300 mld dol.















