REKLAMA

Łukasz Wilkowicz

Grypa strefy euro odbije się i na nas

Łukasz Wilkowicz 02-11-2011, ostatnia aktualizacja 02-11-2011 14:00
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa

Na razie wszystko wygląda znakomicie: chociaż Europa Zachodnia jest na skraju recesji, problemy dotykają również gospodarki amerykańskiej, a o spowolnieniu mówi się również w Azji, nasza gospodarka się nie poddaje

Kolejnym sygnałem dobrej koniunktury jest opublikowany dziś indeks PMI. W październiku zdołał on wyraźnie wzrosnąć, chociaż ekonomiści – między innymi pod wpływem tego, co dzieje się w strefie euro – spodziewali się spadku do mniej niż 50 pkt. Taki poziom oznaczałby spadek produkcji w krajowym przemyśle.

Wysoki PMI zapowiada, że w październiku można się spodziewać kolejnego wysokiego wzrostu produkcji przemysłowej. Analitycy często zwracają uwagę, że ten wskaźnik wyprzedzający jest mocno skorelowany ze wzrostem PKB. Jeśli PMI idzie w górę, można oczekiwać, że dynamika całej gospodarki nie będzie mocno hamować – jak obawia się duża część analityków.

Cieszmy się z tego, że jest dobrze. Nie należy jednak mieć złudzeń: nawet jeśli Polska znów okazuje się zieloną wyspą, to nie jest samotną wyspą. Jeśli np. w gospodarce niemieckiej, do której trafia największa część naszego eksportu, nie będzie dobrze, to trudno, by było dobrze u nas.

Firmy w końcu będą musiały zetknąć się z wyraźnym spadkiem zamówień. Według badań PMI zamówienia eksportowe spadają już od niemal pół roku. Wkrótce mniej kupować będą firmy krajowe – kontrahenci eksporterów. Jeśli zamówienia będą niższe, firmy nie będą miały powodu, by utrzymywać zatrudnienie na obecnym poziomie. Wzrośnie bezrobocie, a to odbije się na popycie konsumpcyjnym. Nie ma co liczyć na to, że przed osłabieniem bronić nas będą wydatki budżetu – rząd zobowiązał się przecież przez Komisją Europejską do ograniczania deficytu.

W tej sytuacji możemy być zadowoleni głównie z tego, że nie mamy takich strukturalnych problemów, jak np. duża część krajów strefy euro: nasze banki mają dużo kapitału, nie kupowały obligacji państw, co do których panuje przekonanie, że nie uregulują swoich zobowiązań, a dług publiczny jest – jak na „standardy" unijne – stosunkowo niewielki. To wszystko powoduje, że nasza sytuacja jest relatywnie lepsza od położenia państw zachodnioeuropejskich. Ale grypa strefy euro odbije się i na naszym zdrowiu. Miejmy nadzieję, że tylko katarem.

Przeczytaj więcej o:  koniunktura, kryzys, pmi, przemysł

ekonomia24
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

Komentarze

Dodaj komentarz

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany Załóż konto|Zaloguj się

Pozostało znaków: 2500