Waldemar Grzegorczyk
Ostrożnie z optymizmem
Dane o wzroście gospodarczym w strefie euro w ostatnim kwartale zeszłego roku okazały się lepsze od oczekiwań. Jednak nie za bardzo jest się z czego cieszyć, bo jednak mieliśmy do czynienia ze spadkiem PKB, tyle że mniejszym, niż przewidywali analitycy
Najbardziej zaskoczyły chyba dane dotyczące Francji, której gospodarka się nie zmniejszyła, mimo takich oczekiwań. Dla nas oczywiście najważniejsze są informacje z Niemiec, naszego największego partnera gospodarczego, gdzie z kolei spadek PKB był nieco mniejszy od prognoz.
Czy to znaczy, że analitycy jak zwykle przesadzili z czarnymi prognozami dotyczącymi kryzysu? Niestety, jest jeszcze za wcześnie, aby twierdząco odpowiedzieć na to pytanie. Trzeba pamiętać, że żadne z problemów leżących u podstaw kryzysu nie zostały rozwiązane. Nad rynkami unosi się widmo bankructwa Grecji, coraz głośniej mówi się, że następna w kolejce będzie Portugalia, nie widać poprawy stanu gospodarki Włoch i Hiszpanii. Narastającego latami kryzysu zadłużenia nie da się szybko rozwiązać nawet bardzo radykalnymi programami oszczędnościowymi.
Efekty podwyżek podatków i obniżania wydatków publicznych gospodarki krajów eurolandu odczują dopiero w tym roku. A na pewno nie będzie to bodziec pobudzający wzrost ich PKB. Przewidywany wzrost bezrobocia, spadek konsumpcji i inwestycji oraz ograniczenia w finansowaniu przez banki, mogą mocno dać się wszystkim we znaki. Dlatego mimo obecnej odwilży na rynkach i lepszych odczytów wskaźników koniunktury trzeba będzie długo poczekać na pozytywne efekty podejmowanych przez rządy działań.



















