Inne tematy
Samo suszenie domu to za mało
O ile właściciel zalanego domu sam może stwierdzić, że np. łuszczą się tynki, a klepka zgniła, o tyle kompleksowe oględziny nieruchomości powinien pozostawić fachowcom – inżynierom budowlanym i mykologom. Czasem bowiem koszt odnawiania zalanego domu bywa większy niż wybudowanie nowego
– Tylko profesjonalista będzie w stanie ocenić, jaki wpływ miała woda na konstrukcje murów czy statykę budynków. Decyzje o dopuszczeniu budynku do ponownego zasiedlenia podejmują zaś powiatowi inspektorzy nadzoru budowlanego – tłumaczy Tomasz Wiercioch ze Stowarzyszenia na rzecz Systemów Ociepleń.
Dorota Kminikowska z Zakładu Usług Inżynierskich Apeks z Gdańska potwierdza: poziom zniszczeń oraz ich skutki powinni ocenić eksperci ze stosownymi uprawnieniami budowlanymi.
– O przeprowadzeniu specjalistycznej ekspertyzy będzie decydować ta właśnie ocena – tłumaczy Dorota Kminikowska. Dodaje, że potrzebna może być także ekspertyza geologiczna gruntu.
Kluczowe 72 godziny
Tomasz Wiercioch podkreśla, że wykonanie specjalistycznych ekspertyz będzie konieczne, gdy widoczne są pęknięcia ścian lub stropów oraz gdy doszło do osunięcia gruntu pod budynkiem albo w jego bezpośrednim sąsiedztwie.
– Będą one potrzebne także wtedy, gdy budynek był zalany przez dłuższy czas powyżej poziomu podłogi parteru lub gdy znajdował się pod wodą dłużej niż trzy – cztery doby – wylicza ekspert. Zastrzega jednak, że o tym zawsze indywidualnie decydują służby budowlane powoływane przez starostów.
Krystian Dusza i Bogdan Smolarczyk z grupy Atlas radzą, by na początek sprawdzić, czy wokół fundamentów nie został wymyty grunt, czy stropy i ściany nie są popękane albo zarysowane. Trzeba też zwrócić uwagę, czy okna i drzwi otwierają się bez problemów. – Jeżeli cokolwiek nas zaniepokoi, należy wezwać eksperta, który oceni stan techniczny i możliwość remontu – wyjaśniają eksperci z Atlasa, którzy przyznają, że walka ze skutkami powodzi jest długotrwała. Trzeba ją podzielić na etapy.
– Pierwszy to usunięcie wody, potem są kolejno: oczyszczanie, odkażanie i osuszanie budynku – wyliczają Krystian Dusza i Bogdan Smolarczyk.
Ekspert ze Stowarzyszenia na rzecz Systemów Ociepleń dodaje zaś, że jeśli budynek był zalany nie dłużej niż 72 godziny, a woda nie sięgała powyżej stropu pierwszej kondygnacji, można – jeśli nie popękały ściany czy stropy, a teren pod budynkiem się nie osunął – przystąpić do suszenia i remontu.
– Najprawdopodobniej trzeba będzie wymienić wszystkie podłogi, elementy drewniane i drewnopodobne, takie jak panele czy boazerie – wylicza Tomasz Wiercioch.
– Zalecane jest też zabezpieczenie powierzchni ścian preparatami grzybobójczymi i położenie tynków renowacyjnych. Dzięki temu wilgoć, która wniknęła w substancję murową, odparuje lub zostanie związana chemicznie, przez co nie będzie miała niszczącego czy szkodliwego wpływu na użytkowanie pomieszczeń – tłumaczy.
Krystian Dusza i Bogdan Smolarczyk dodają, że bezwzględnie trzeba usunąć także papierowe tapety, wykładziny dywanowe, wykładziny PCW na podłożu z włókniny, parkiet oraz mozaikę parkietową drewnianą czy płyty gipsowo-kartonowe.
Dorota Kminikowska zastrzega zaś: wysuszenie budynku, by móc go nadal użytkować, jest możliwe tylko po uzyskaniu pozytywnej opinii osoby ze stosownymi uprawnieniami budowlanymi. – Jeśli już uzyskamy pozytywną ocenę stanu konstrukcyjnego budynku, do remontu należy przystąpić niezwłocznie. Przyspieszyć trzeba zwłaszcza osuszanie budynku. Zwłoka przyczyni się do dalszej degradacji budynku – przestrzega.
Nasiąknięte – skażone
Tomasz Wiercioch dodaje, że jeśli budynek był zalany po dach – trzeba będzie wyremontować i wymienić także więźbę dachową.
– Konieczne jest też sprawdzenie i wyczyszczenie systemów kominowych i wentylacji. Jeśli budynek jest wyposażony w klimatyzację, to specjaliści muszą ocenić, czy trzeba będzie wymienić poszczególne elementy systemu, czy wystarczy je wyczyścić – podkreśla ekspert.
Eksperci z grupy Atlas przypominają, że w czasie powodzi wody rzek niosą szkodliwe substancje wypłukiwane np. z szamb, wysypisk śmieci czy magazynów środków chemicznych. – Dlatego zalane przez wodę powodziową domy trzeba uznać za skażone. Wszystko, co nasiąkło wodą z powodzi i czego nie da się umyć, trzeba więc wyrzucić – podkreślają Krystian Dusza i Bogdan Smolarczyk. To sposób na ratowanie domu przed rozwojem niebezpiecznych i trudnych do zwalczenia pleśni i grzybów. Pożegnać trzeba się będzie ze sprzętami, które długo stały w wodzie. Na śmietnik muszą więc trafić m.in. tapicerowane meble, materace, kołdry, poduszki czy dywany.















